Paweł Augustynik wygrywa na gali Fury'ego
Trwa gala Fury vs Machmudow w Londynie. Przed momentem w starciu dwóch niepokonanych zawodników wagi super średniej bardzo ważne zwycięstwo zanotował Paweł Augustynik (18-0, 7 KO), który zadał Simonowi Zachenhuberowi (28-1, 17 KO) pierwszą porażkę w karierze.
Polak bardzo dobrze wszedł w ten pojedynek. Skracał dystans bezpośrednim prawym, a z bliska dokładał lewy hak na żebra. Niemiec wrócił do gry w drugiej rundzie, trafiając dwukrotnie lewym podbródkiem. Cały czas tempo dyktował Paweł, ale kontry przeciwnika zaczynały dochodzić celu.
Po przerwie Augustynik zmienił nieco taktykę, zapychał oponenta do lin i tam zyskiwał nieznaczną przewagę. Zachenhuber był groźny, ale więcej ciosów zadawał wałbrzyszanin mieszkający od lat w Wielkiej Brytanii. Podobnie wyglądały kolejne trzy minuty, nie tylko naszymi oczami, ale również Andre Warda. Były lider zestawień P4P wskazywał na "mowę ciała", agresję i bardziej przekonujący boks Polaka. Choć optycznie walka mogła wydawać się na styku.
W połowie piątego starcia Zachenhuber trafił mocnym lewym podbródkiem, za moment poprawił lewym krzyżowym i tę rundę zapewne wygrał, ale przed ostatnią wydawało się, że jednym punktem prowadzi wciąż Augustynik. W ostatniej rundzie obaj dali z siebie wszystko i w napięciu czekaliśmy na werdykt. Sędzia Reece Carter punktował 58:56 na korzyść Pawła, który jeszcze niedawno wahał się nad swoją sportową przyszłością, a teraz odniósł duże zwycięstwo na dużej gali i kolejne oferty powinny być już tylko formalnością.

Popisałem z Pawłem przed walką. O wszystkim dowiedział się dwa tygodnie przed terminem, więc nie był raczej w optymalnej, najwyższej formie. Stać go na jeszcze więcej. Szczególnie na dłuższych dystansach, które powinny go promować. Wydaje się momentami za wolny na czołówkę, ale jego ciosy na korpus robią robotę.

Paweł walczy i trenuje w Anglii i to widać w jego walkach. Szkoda tylko że nie bije nieco mocniej.
