Fury uspokaja kibiców: Wciąż mam to coś
- Co potem? Nie chcę wymieniać nazwisk innych, skoro przede mną walka z naprawdę groźnym facetem. Tamci też mogą dostać lanie, ale najpierw muszę sprawić lanie jemu - mówi Tyson Fury (34-2-1, 24 KO) przed jutrzejszym starciem z Arslanbekiem Machmudowem (21-2, 19 KO).
Transmisję z gali w Londynie przeprowadzi platforma Netflix. Początek od godziny 20:00.
- Kiedy już odprawię tego rosyjskiego olbrzyma, potem mogę zająć się Joshuą lub trzecią walką z Usykiem, póki co jednak koncentruję się tylko i wyłącznie na najbliższym pojedynku. Już pięć razy zapowiadałem zakończenie kariery, ale czterokrotnie wracałem z powodzeniem. Czy uda się to po raz piąty? Za każdym razem po prostu tęskniłem za boksem, nudzę się normalnym życiem. Odwożenie dzieci do szkoły, czy wyprowadzanie psów na spacer są fajne, ale na krótką metę. Z czasem zaczynam tęsknić za dużymi walkami. Nie straciłem ani szybkości, ani refleksu. Wciąż mam to coś, jestem tego pewien na sto procent. Po prostu znów będę musiał to udowodnić w ringu. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów to ja jestem myśliwym, a nie tym, na kogo polują inni. Na pewno nie lekceważę kogoś tak groźnego jak Machmudow, zamierzam jednak go znokautować - dodał były dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej.

Daje 20% szans ruskiemu tylko dlatego że Fury może go zlekceważyć. Walkę obejrze ale mimo że Machmudow biję mocno to jego ciosy są zbyt wolne na kogoś takiego jak Tyson Fury. Obstawiam zwycięstwo Gipsy Kinga między szóstą a ósmą rundą.

Zwłaszcza, że Anglik wygląda na zmotywowanego. Nie wiem, jak pod względem formy fizycznej, ale na ważeniu oczko mu błyszczało.
