Pod koniec roku wyczekiwana walka Fury vs Joshua?
- Mam nadzieję, że w końcówce tego roku w końcu dojdzie do naszej walki - mówi wracający ze sportowej emerytury Tyson Fury (34-2-1, 24 KO). Chodzi oczywiście o ewentualne starcie z Anthonym Joshuą (29-4, 26 KO).
Ta para kojarzona jest z sobą od ponad dekady. Brytyjscy kibice, ale również ci z całego świata, czekają na ich pojedynek od dawna. Nawet dziś, gdy obaj doznali już porażek i nie zasiadają na mistrzowskim tronie. Bo to wciąż dwa największe nazwiska wagi ciężkiej.
Szesnaście miesięcy wytrzymał "Król Cyganów" na sportowej emeryturze. W sobotę jego przeciwnikiem będzie Arslanbek Machmudow (21-2, 19 KO). Z kolei po tragicznym wypadku w końcówce ubiegłego roku, wstępnie powrót AJ-a szykowany jest na lipiec. Póki co trenuje wraz z Aleksandrem Usykiem.
- Ta walka miała odbyć się już tyle razy w minionej dekadzie, za każdym razem jednak coś wypadało. Albo jakaś kontuzja, albo ktoś został znokautowany, albo trzeba było zgrać to w czasie. Dlatego według mnie powinniśmy teraz do niej doprowadzić najszybciej jak to tylko możliwe. Problem w tym, że w wadze ciężkiej, w tych walkach poprzedzających, wszystko może się zdarzyć. Na tym poziomie nie ma już łatwych i bezpiecznych walk. Dlatego po walce z Machmudowem, w następnej będę już chciał tylko Joshuę. I jestem przekonany, że tak samo do sprawy podchodzi Anthony. Nich więc AJ zapomni o Wilderze i da sobie z nim spokój. Wilder to już cień samego siebie. Zawalczmy między sobą pod koniec roku, muszę tylko wygrać w najbliższą sobotę. Zróbmy to w końcu i zatańczmy wspólnie w ringu! - dodał Fury.
