Tyson Fury pełen wątpliwości przed powrotem
- To naprawdę źle i ciężko się oglądało - mówi Tyson Fury (34-2-1, 24 KO) o sobotniej walce Deontaya Wildera (45-4-1, 43 KO) z Derekiem Chisorą (36-14, 23 KO).
Chisora już blisko trzy lata temu zapowiedział, że zawarł umowę z żoną i po pięćdziesiątej walce zakończy karierę. Po wszystkim potwierdził, iż zamierza dotrzymać słowa. Wilder punktowym zwycięstwem wrócił natomiast do szerokiej czołówki.
- Miałem rozdarte serce patrząc na ich walkę. Chyba nigdy wcześniej nie widziałem dobrych niegdyś zawodników boksujących na tak niskim poziomie w porównaniu ze szczytowym momentem ich karier. To wszystko wydało mi się bardzo smutne. I nie ukrywam, że zacząłem się potem zastanawiać, czy i ja tak kiedyś nie skończę? Wracam w wieku 37 lat, po szesnastu miesiącach przerwy od boksu, mam więc trochę spraw do przemyślenia. Muszę sprawdzić w praniu, jak sobie jeszcze radzę w tym wieku? - dodał "Król Cyganów".
Powrotu syna ze sportowej emerytury obawia się John Fury. Nie daje mu szans w ewentualnej trzeciej walce z Aleksandrem Usykiem i - jak przyznaje - bois się nawet o wpadkę w starciu z Arslanbekiem Machmudowem (21-2, 19 KO). Pojedynek ten odbędzie się już w najbliższą sobotę. Transmisję z gali w Londynie przeprowadzi platforma Netflix.
