Anderson o tym, co go zmusiło do walki z Bakole
Bob Arum dobija do setki, ale prawdopodobnie najlepszy promotor w historii boksu wciąż ma nosa. Odradzał jak mógł Jaredowi Andersonowi (18-1, 15 KO) walkę z Martinem Bakole, ten jednak się uparł i poległ przed czasem (KO 5).
Informowaliśmy Was niedawno o tym, że Anderson przedłużył współpracę z Arumem, ale teraz jest również współpromowany przez Franka Warrena. I częściej mamy go widywać na brytyjskich galach. Taki debiut już 9 maja w Manchesterze na rozpisce imprezy z walką wieczoru Wardley vs Dubois. W teorii "The Real Big Baby" mógłby zmierzyć się potem z lepszym z tej dwójki.
Rywalem Andersona będzie były mistrz Anglii, Solomon Dacres (10-1, 3 KO). Pojedynek zakontraktowano na dziesięć rund.
Amerykanin przyznaje, że szef stajni Top Rank miał rację, ale z perspektywy czasu i tak przyjąłby walkę z Bakole. Zaważyły sprawy osobiste, ale oczywiście również finansowe.
- Podjąłem się walki z Bakole wbrew woli Boba Aruma, ale miałem swoje powody. W grudniu 2023 moja mama złamała kostkę i na początku roku 2024 została zwolniona z pracy. Została na lodzie. Turki i Saudyjczycy zaoferowali mi wtedy zbyt dobre pieniądze, bym mógł je w tamtym czasie odrzucić - przyznał Anderson.
