PORAŻKA GWOZDYKA, ZWYCIĘSTWA BOHACZUKA I VALENZUELI
Wszystko zaczęło się zgodnie z planem, ale to chyba już koniec poważnej kariery Aleksandra Gwozdyka (21-3, 17 KO). Za nami druga gala Zuffa Boxing, tym razem w Las Vegas.
Były mistrz świata wagi półciężkiej już na samym początku powalił twardego Radivoje Kalajdzicia (30-3, 22 KO) akcją lewy prawy. Dominował nad nim również w kolejnych rundach, fundując mu drugi nokdaun w czwartej odsłonie, tym razem po prawym na korpus. I gdy wydawało się, że zwycięzcę już znamy, a jedyną niewiadomą było, czy dotrwamy do ostatniego gongu, nieoczekiwany zwrot nastąpił w siódmym starciu. Kalajdzić zranił Ukraińca ciosem z prawej ręki, za moment poprawił i tym razem to Gwozdyk był liczony. Powstał, lecz kolejny prawy sierp przeciwnika znów powalił go na deski. Dawny champion zdołał po raz drugi podnieść się na osiem, jednak "zatańczył" i sędzia przerwał pojedynek na trzynaście sekund przed gongiem na przerwę. Do tego momentu Gwozdyk prowadził na kartach sędziów 59:53 i dwukrotnie 60:52.
Dwaj inni dawni mistrzowie nie zawiedli i oni dopisali do swoich rekordów kolejne zwycięstwa. Jose Valenzuela (15-3, 9 KO) pewnie ograł Diego Torresa (22-2, 19 KO). Sędziowie zgodnie typowali przewagę Valenzueli 99:91.
Dużo trudniejszą przeprawę miał natomiast Sergiej Bohaczuk (27-3, 24 KO), ale nic w tym dziwnego, wszak Radżab Butajew (16-2, 12 KO) ma renomę twardego i silnego zawodnika. Po ostrych dziesięciu rundach wszyscy sędziowie mieli na swojej karcie rezultat 96:94 - jeden na korzyść Rosjanina, a dwóch na korzyść Ukraińca. I to jego ręka powędrowała w górę.
