BACHODIR ŻAŁOŁOW: USYK, JOSHUA, JESTEM NA NICH GOTOWY!
Po długiej przerwie od boksu zawodowego jutro między linami zamelduje się Bachodir Żałołow (14-0, 14 KO), dwukrotny mistrz olimpijski wagi super ciężkiej.
Mierzący 201 centymetrów i ważący w okolicach 115 kilogramów Uzbek rozważy również start na igrzyskach w Los Angeles (2028), póki co jednak chce mocno rozkręcić zawodową karierę. Zacznie jutro od Igora Szewadzuckiego (12-2, 10 KO). Ukraiński "Hulk" po punktowej porażce z Pulewem odbudował się pod koniec minionego roku wygraną nad naszym Jakubem Sosińskim (KO 2). Dla Żałołowa będzie to pierwsza taka walka od blisko siedemnastu miesięcy.
- Po długiej podróży jestem gotów na nowy etap kariery i zostanie mistrzem świata w gronie zawodowców. Chcę takiej szansy najszybciej jak to tylko możliwe. Praktycznie jestem już na sto procent gotowy na walkę o tytuł. Choć nie mierzyłem się dotąd z nikim z pierwszej dziesiątki, to Usyk, Joshua, czuję się na nich gotowy już teraz! Wiem, że nie dam rady znokautować każdego, dlatego w ogóle nie nastawiam się na nokautowanie przeciwników, te nokauty przychodzą same. Do końca roku chciałbym stoczyć trzy, może nawet cztery walki - nie ukrywa Uzbek, którego idolem był wcześniejszy dominator królewskiej kategorii, emerytowany już Władimir Kliczko (64-5, 53 KO).
- Zacząłem boksować, gdy miałem 14 lat. Uwielbiałem wtedy oglądać walki Władimira Kliczki. Nie przyjmował zbyt wielu ciosów i był wielkim mistrzem. Uwielbiałem jego styl walki - dodał Żałołow.
