'ZURDO' RAMIREZ: NAJPIERW DORTICOS, POTEM OPETAIA I JACK
Gilberto Ramirez (47-1, 30 KO) ma jasno sprecyzowane plany. Mistrz świata wagi cruiser federacji WBA i WBO najpierw odbębni obowiązkową obronę z ramienia World Boxing Association, a potem ma podejść do unifikacji.
Od wielu miesięcy challengerem WBA pozostaje dawny champion - Yuniel Dorticos (27-2, 25 KO). I to on stoi pierwszy w kolejce do "Zurdo". Następnym jest oczywiście znakomity Jai Opetaia (27-0, 21 KO). Australijczyk zasiada na tronie IBF w limicie 90,7 kilograma.
- Jestem gotowy na Dorticosa, z którym po prostu muszę zawalczyć. Gdy już to zrobię, potem zajmę się innymi mistrzami i pasami. Ten pojedynek prawdopodobnie odbędzie się pod koniec maja. Chciałbym, żebyśmy zawalczyli w Los Angeles lub moim rodzinnym mieście Mazatlan, prawda jest jednak taka, że na ten moment nie wiem nic o lokalizacji. Dorticos to silny i groźny zawodnik, ma ogromne doświadczenie, dzielił ring z najlepszymi w danym momencie, ale żaden z nich nie przypominał mnie - mówi "Zurdo", w przeszłości również mistrz świata kategorii super średniej (76,2 kg). Te 14,5 kilograma więcej nie tylko mu nie zaszkodziło, ale wręcz stał się jeszcze mocniejszy.
- Po udanej unifikacji z Billamem-Smithem wyjechałem z rodziną do Dubaju i Tajlandii, ale nawet tam cały czas pozostawałem w treningu. W Tajlandii nawet próbowałem swych sił w Muay Thai. Czuję się znakomicie i dziś wiem już, że to nie waga super średnia, nie półciężka, tylko właśnie cruiser jest moją naturalną dywizją i tu czuję się najlepiej. Z czasem dołożę jeszcze kilka kilogramów do zbicia więcej i będę jeszcze mocniejszy. Walką, na którą najbardziej czekam, jest walka z Opetaią, ale chętnie również spotkam się z mistrzem WBC Badou Jackiem. Moim celem jest zostanie bezdyskusyjnym mistrzem świata wagi junior ciężkiej - dodał Ramirez.
