Fabio Wardleyowi (18-0-1, 17 KO) spodobał się pomysł walki z Deontayem Wilderem (43-4-1, 42 KO). 29-letni kibic Ipswich Town po wygranych nad Gormanem (TKO 3), Adeleye (TKO 7) i Clarke'em (TKO 1) wdarł się do ekstraklasy wagi ciężkiej.
"Brązowy Bombardier" poniósł cztery porażki w pięciu ostatnich walkach, lecz jego sława wciąż przerasta jego obecne możliwości i pozostaje łakomym kąskiem dla innych zawodników z czołówki.
Co prawda nie wiadomo, kiedy Wilder będzie gotowy do powrotu, ale wiemy już, że nie zamierza kończyć kariery.
DEREK CHISORA: WILDER MUSI ZMIENIĆ TRENERA, BO STAŁ SIĘ MAMINSYNKIEM >>>
- Chętnie spotkałbym się z Wilderem, to byłoby prawdziwe bombardowanie. Który z nas trafiłby pierwszy, ten by zwyciężył. Nabieram doświadczenia z każdym kolejnym startem, a Ben Davison w moim narożniku, który dobrze zna Wildera, byłby punktem dającym mi przewagę w takiej konfrontacji - powiedział Wardley.
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: lukaszenko
Data: 19-10-2024 09:36:34
Dobra opcja dla Angola..latwy kasek choc bedzie musial uwazac bo akurat w tej walce Dzikus jeszcze sie moze odrodzic..
Autor: Fakulaev
Data: 19-10-2024 14:21:11
Teraz każdy będzie chciał zawalczyć z Wilderem myśląc o dużym nazwisku w rekordzie i stosunkowo łatwej walce. Jeśli Wildera stać na powrót do dawnego stylu i wyparcie wszystkich głupot które wpoił mu Malik Scott to wielu może się jeszcze przejechać.
Autor: Stieczkin
Data: 19-10-2024 15:25:20
Wilder jako poważny gracz i sportowiec jest już skończony. Utracił wszystko, co pomimo nietypowej jak na wagę ciężką, kruchej budowy, czyniło z niego zagrożenie dla innych czołowych ciężkich. Wiek i używki odebrały mu szybkość i celność a dwie rzeźnie z Furym i z pewnością też łomot od Zhanga - resztki pewności siebie. Całkowicie rozumiem Ngounnu czy Wardleya, którzy usiłują teraz do Wildera "sapać", jak również wiszące w powietrzu plany walki z Joshuą, która bez wątpienia przyniosłaby duże pieniądze. Ale osobiście wątpię, że Deontay zdoła się jeszcze zmusić do jakiegokolwiek większego wysiłku. Może jakby AJ przegrał (w mojej opinii bezsensowny) rewanż z Dubois'em, to Deontay dałby się namówić na jakieś starcie wraków za grube miliony. Wardleya nie weźmie na pewno. Już raczej Wawrzyka, do którego może wyjść nawet w swoim obecnym, opłakanym stanie.