Ponad dekadę temu Malik Scott przegrał w eliminatorze do pasa WBC wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem (43-4-1, 42 KO) już w pierwszej rundzie. Po latach został jego trenerem. Ale czas płynie nieubłaganie dla każdego.
Pod wodzą Scotta "Brązowy Bombardier" najpierw przegrał trzecią walkę z Tysonem Furym, choć miał go dwukrotnie na deskach, następnie znokautował szybko Roberta Heleniusa, potem jednak na punkty pokonał go Joseph Parker, a Zhang Zhilei znokautował.
- Deontay ma już 38 lat, to już nie ten sam facet, gdy miał ich 28 i mnie nokautował. To już nie jest młody facet, tylko młody staruszek. W tym wieku nie czujesz się już tak samo, choć wciąż jest na tyle mocny, że mógł pokonać Zhanga - powiedział Scott.
Przypomnijmy, że Wilder miał ostatnio problemy w ringu, ale chyba jeszcze większe poza nim. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ >>>
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Polakos
Data: 19-07-2024 11:24:13
Będzie go brakować.
Autor: Maksymalista
Data: 19-07-2024 13:54:19
Zhang jest jeszcze starszy
Autor: Stieczkin
Data: 19-07-2024 14:43:10
@Maksymalista Tyle że Zhang to taka chińska podróbka Foremana. Taki styl znacznie wolniej się starzeje. A Wilder był jednostrzałowcem. U niego wszystko opierało się wyłącznie na jednym ciosie, który Deontay, kiedy jeszcze miał oczko, uroczyście lokował na głowie przeciwnika. Po czym dobijał go... kraulem. Tyle że do czasu walk z Furym Wilder w międzyczasie coś tam wyprowadzał. Żeby przygotować grunt pod petardę. A po Furym przestał, prawdopodobnie dlatego, że złapał lęk. Bo Fury załatwiał go bardzo prosto. Bomby albo omijał, albo przyjmował, ale z jakimś tam odchyleniem, więc nie padał na amen. A resztę albo niemiłosiernie kontrował, albo wykorzystywał do wchodzenia w zwarcie i osłabianie wagą, wieszaniem się i brudnym boksem. Więc Wilder zdecydował się ograniczyć tylko do samych bomb. W ten sposób z ubogiego boksu z fajerwerkami wyszła jazda figurowa. Alabama stracił też celność a dzieła zniszczenia dopełnił Szrot. Gdyby Wilder miał normalnego trenera, który by się za niego wziął, zamiast śliskiego przydupasa, to pewnie by jeszcze poboksował. Ale wyszło, jak wyszło.
Autor: Maksymalista
Data: 19-07-2024 19:57:40
UP W sumie też racja...
Autor: andrewsky
Data: 19-07-2024 20:49:39
Nie oszukujmy się Wilder walczył z 5zawodnikami których można było umiejscowić w top 10 kiedy wychodził z nimi do ringu Dwie wygrane nad Ortizem i jedną ze Stivernem,nie liczę tej walki rewanżowej Porażka z Parkerem i Zhangiem oraz trzy razy baty od Cygana Żałosny resume
Autor: KarateTsunami
Data: 19-07-2024 20:56:33
Ależ oczywiście. Bumobijca sztucznie wyhodowany na mistrza WBC, która z najbardziej prestiżowej organizacji w historii wagi ciężkiej, stała się w ostatnich latach organizacjach mało poważną. Ten człowiek nigdy nie powinien nawet otrzeć się o żaden pas, a gdyby już te 10 czy 5 lat wcześniej walczył z poważnymi przeciwnikami, nigdy nie byłoby jakichś idiotycznych gadek o królu nokautu. Król nokautu na bumach? Oczywiście, jak najbardziej.
Autor: IronBeast
Data: 20-07-2024 07:35:36
Bumontaj został brutalnie zweryfikowany a tak się bronił całą „karierę”, tak uciekał, odwlekał nieuniknione hehe
Autor: BlackDog
Data: 20-07-2024 10:56:48
Jakie ma znaczenie wiek gościa skoro jak był młody unikał ciężkich przeciwników jak ognia. Lista walk z topowymi zawodnikami których uniknął w swojej karierze jest dłuższa niż lista topowych zawodników których pokonał. Uniknął w taki bądź inny sposób: 1. Kliczki- możliwa unifikacja 2. Powietkina- oficjalny pretendent do jego pasa który czekał na szanse 2,5 roku 3. Whyte'a- oficjalny pretendent chyba koło 3 lat 4. AJ- unifikacja, największa możliwa walka i gwarancja zarobienia 100 milionów- wolał wybrać wracającego do poważnego boksu Fury'ego. Tyle pamiętam w tej chwili. Oprócz tego było jeszcze odwlekanie walk w czasie bo Ortiza z którym w końcu zawalczył też długi czas wykluczał (aż sprawdził go dla niego przydupas Scott), z Zhangiem też nie zawalczył w pierwszym terminie. Zdobył pas na słabym mistrzu który idealnie mu pasował po czym kisił go serwując nam słabych przeciwników. Walka z Furym stała się dla niego i przekleństwem i błogosławieństwem w jednym- przekleństwem bo 3 x powinien przegrać w tym 2 x po ciężkich wpierdolach a błogosławieństwem bo dała mu ona kasę, sławę i fałszywy obraz tego że jest nr 2 w dywizji co było tylko sztuczną sytuacją spowodowaną tym że walczył tylko z 1 gościem.