Zhang Zhilei (26-1-1, 21 KO) ma pecha. Właśnie przepadła mu druga duża walka w tym roku.
Na początku wiosny Chińczyk miał atakować Tysona Fury'ego i jego pas WBC wagi ciężkiej, jednak Joe Joyce aktywował klauzulę rewanżową i Zhang zamiast z Furym, musiał po raz drugi pobić Joyce'a.
Już 23 grudnia wielka gala w Arabii Saudyjskiej. Chińczyka na niej zabraknie, choć niewiele brakowało, by stoczył tam walkę z Francisem Ngannou, który ostatnio napędził strachu Fury'emu. Ale jak twierdzi sam zainteresowany, Ngannou nie palił się do tego starcia.
- Prowadziliśmy rozmowy, a ja myślałem sobie "znakomicie, to będzie dla mnie jak spacerek po parku". Niestety Ngannou nie chciał tak naprawdę tej walki - powiedział Zhilei.
ZHANG ZHILEI CHĘTNY NA WIELKĄ CZWÓRKĘ WAGI CIĘŻKIEJ >>>
- Kogokolwiek postawią naprzeciw mnie, z tym zawalczę, taki mam charakter. Te sprawy zostawiam swojej drużynie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się nam doprowadzić do jakiejś dużej walki w mojej ojczyźnie. Za kulisami sporo osób nad tym pracuje. Mam przeczucie, że zbliża się coś naprawdę dużego - dodał Chińczyk.
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Wujot
Data: 03-12-2023 23:34:01
wiadomo że nie chciał, bo Francis chce z boksu jedynie zarabiać a Zhang generuje za mało kasy, a można się na nim przejechać. Chociaż wydaje mi sie że to wcale nie jest żaden walczak, trafił na pasującego mu joyca bez obrony. Hrgović go wyjaśnił
Autor: CzystyHarry
Data: 03-12-2023 23:37:52
Hrgowicz lunatykował po jego ciosach.
Autor: DyktaT
Data: 04-12-2023 07:54:26
Hrgović nie tyle go wyjaśnił co cudem dotrwał do gongu z punktami.
Autor: mchy
Data: 04-12-2023 11:03:29
Hrgović wyjaśnił? Paradne.
Autor: lukaszenko
Data: 04-12-2023 11:12:17
Zgang być może na ten moment jest najmocniejszy z nich wszystkich ..
Autor: pankracy
Data: 04-12-2023 13:02:31
Hrgović z tego co pamiętam to tam ze dwa razy pływał z Chińczykiem.Także to Zheng prawie wyjaśnił Hrgovicia a nie na odwrót.
Autor: puncher48
Data: 04-12-2023 14:07:22
Walka Zhang vs Ngannou to byłoby mozaikowate starcie, z jednej strony wielki mocno bijący mańkut o wyjątkowo twardej głowie ze sporymi fundamentami amatorskimi z drugiej Kameruński koń równie twardy i z potężnym ciosem, w dodatku z predyspozycjami do szybkiej nauki i ostatecznie już przechrzczony w nowej dyscyplinie. Łączy ich brak lotności na nogach i zaawansowany wiek oraz to, że raczej wątpliwe, aby zaprezentowali nam szachowe rozgrywki w takiej konfrontacji. Bez wątpienia byłby to ostateczny weryfikator Ngannou jako niezłego oryginału w sportach uderzanych, tym bardziej szkoda, że nie znaleźli wspólnej nici porozumienia i taka walka przeszła wszystkim koło nosa, ale kto wie może jeszcze do niej kiedyś dojdzie. Ja bym to chciał zobaczyć i chyba nie tylko ja.