Czas biegnie nieubłaganie dla każdego. Przekonał się o tym blisko 50-letni Firat Arslan (47-9-3, 32 KO), były mistrz świata kategorii cruiser, który został pobity przez dawnego sparingpartnera, Kevina Lerenę (25-1, 12 KO).
Młodszy o ponad dwie dekady pięściarz z RPA był za szybki dla jak zwykle twardego Niemca, który w swoim zwyczaju ruszył za podwójną gardą, starając się przedrzeć do półdystansu. Lerena dobrze pracował jednak nogami, jego defensywa była aktywna i zbierał małe punkciki.
W końcówce piątej rundy broniący pasa mniej prestiżowej organizacji IBO Lerena wstrząsnął rywalem akcją prawy-lewy. Za moment jednak zabrzmiał gong. W szóstej rundzie Kevin trafił dla odmiany lewym sierpowym w okolice ucha, doskoczył do zranionej ofiary i po kolejnych kilku ciosach z narożnika Arslana poleciał ręcznik na znak poddania.
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Grzywa
Data: 09-02-2020 07:56:30
Czas jest nieubłagany, dobry rywal dla wielu Polaków tylko czy ich zaprosi?
Autor: WielkiBokser
Data: 09-02-2020 10:20:37
niech mu teraz wyciagna 60 latka
Autor: Hugo
Data: 09-02-2020 11:53:23
Lerena był kiedyś brany pod uwagę przez Babilońskiego jako potencjalny rywal dla Cieślaka, więc chyba nie jest bardzo drogi. Może warto byłoby teraz wrócić do tej koncepcji i zdobyć przy okazji pas IBO, który całkiem "paskiem od spodni" nie jest. W mojej ocenie ma podobną rangę, jak WBC Silver lub interim WBA.
Autor: t4b4x0
Data: 09-02-2020 17:33:02
Łatwy skalp dla Cieślaka, ale Lerena unika w swojej karierze jakichkolwiek wyzwań i chce się doczłapać do mistrzowskiej walki po prostu. Kiedyś mial chyba walczyc z Glowackim, ale tez mu cos nie pasowalo..
Autor: t4b4x0
Data: 09-02-2020 17:34:27
To taki afrykański Huck, walczący u siebie cały czas. Wczoraj tylko był na terenie Arslana, ale nie bylo powodow, zeby się bać tam jechać bo jednak Arslan past prime.