SHAWNDELL WINTERS BRUTALNIE ROZPRAWIŁ SIĘ Z SIERGIEJEM WERWEJKĄ

Dodano: 23 listopada 2019 22:57
SHAWNDELL WINTERS BRUTALNIE ROZPRAWIŁ SIĘ Z SIERGIEJEM WERWEJKĄ
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

Shawndell Winters (13-2, 12 KO) pokazał się już w tym roku polskim kibicom z dobrej strony na gali w Katowicach, ale przegrał z Nikodemem Jeżewskim. Dziś w Radomiu Amerykanin wystąpił w wadze ciężkiej i pokonał przed czasem słabo przygotowanego Siergieja Werwejkę (11-3, 7 KO).

Obaj zaczęli spokojnie i konsekwentnie, rozpoznając sytuację. Werwejko szedł do przodu za lewym prostym, Winters krążył wokół niego i czekał na okazję do ataku. Obaj trafili kilka razy lewymi prostymi i udali się do narożników. Drugą odsłonę Winters rozpoczął dynamiczną kombinacją, trafiając prawą ręką po lewym prostym. Chwilę później Amerykanin znów huknął prawą ręką i chyba zranił Werwejkę, ale nie poszedł za ciosem. Winters doskakiwał i kontrolował walkę, Werwejko nie miał wiele do powiedzenia, choć pod koniec rundy próbował się zerwać.

Trzecia runda była szarpana, z obu stron brakowało czystych akcji. Siergiej doszedł do siebie i zaczął wreszcie pracować lewą ręką z większą precyzją (trafił przede wszystkim mocnym, bezpośrednim lewym sierpowym), co zapewniło mu zapewne zwycięstwo w tej odsłonie. Czwarta runda to znów sporo chaosu i przepychanek, w których lepiej czuł się zwinniejszy Winters, trafiając przede wszystkim prawą ręką. Werwejko odgryzał się lewymi sierpowymi, lecz dążenie do walki w półdystansie wyraźnie mu nie służyło.

Siergiej próbował w piątej rundzie uruchomić wreszcie prawą rękę, ale to Winters trafił nią naprawdę mocno z doskoku i zranił Werwejkę, który zaczął słaniać się na nogach. Mimo wszystko zdołał się jakoś pozbierać i pod koniec rundy znów ruszył do ataku, trafiając prawym podbródkowym. Z kolei w rundzie szóstej Werwejko trafił kilka razy lewym sierpowym i wciąż był w grze, ale dał się złapać kontrą prawą ręką po odchyleniu. Padł na deski, zdołał wstać i został zasypany ciosami, przed nokautem uratował go gong. Po przerwie miał miękkie nogi, a Winters mądrze zaczynał akcje z dołu, by kontynuować bombami na górę. W końcu z narożnika Werwejki poleciał ręcznik na znak poddania i Robert Gortat przerwał walkę.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: teanshin
Data: 23-11-2019 23:18:38
Kolejna walka wytypowana w punkt, już zaczynam się bać o Szymańskiego. Werwejko to kolejny zawodnik tej gali który już chyba nie ma kompletnie na co liczyć. Może jeszcze kilka walk stoczyć z tymi nowymi chłopakami jak już zakończy się ten turniej HW. Podbuduje komuś rekord, dorobi do pensji i będzie ok. Ten co w niego zainwestował i ściągnął do PL chyba nieźle wtopił. Gość jest naturalnym ciężkim, ma dobre warunki i niezły zasięg, pięściarsko może jeszcze by się doszlifował, ale niestety kondycji max na 3 rundy i szczęka też szklana. Dostał KO od cruisera który wniósł do ringu 92kg.
Autor: Dworek34
Data: 23-11-2019 23:26:40
Zimnoch, Sęk, Werwejko, Szymański..zweryfikowani..Borek nie wnerwiaj Wasilewskiego!
Autor: leon84
Data: 23-11-2019 23:28:26
@dworek A ktory z tych pięściarzy jest od Wasilewskiego???
Autor: Fakulaev
Data: 23-11-2019 23:29:41
Dworek34 każdy z nich już dawno został zweryfikowany.
Autor: Dworek34
Data: 23-11-2019 23:35:18
Nie nie chodzi o wypowiedź Wasilewskiego że Borek stawia przeciw sobie najlepszych Polaków pamiętasz wypowiedź?
Autor: BlackDog
Data: 23-11-2019 23:53:10
Werwejko tragiczne przygotowanie fizyczno- motoryczne. Facet nie trenuje, ciężko zapewne pracuje by zarobić pieniądze na rodzinę- tak się na dłuższą metę nie da. Jest wielki ale niesamowicie toporny szczególnie na nogach. Mając taką przewagę warunków ciężkim grzechem jest tak słabe używanie lewego prostego. No lichota.
Autor: ckwilk
Data: 24-11-2019 00:38:40
Jak widziałem na początku takie wolne tempo tej walki to wydawało, że Werwejko może ją wygrać używając lewego prostego i odchylając się na ciosy. Szczególnie że w walce z Demirezenem prowadził przez pierwsze rundy dopóki kondycja go nie znokautowała. Jednak ten pseudobokser jest za głupi nawet na taką prostą taktykę i robił najgorsze co tylko mógł: wchodził w półdystans i opuszczał lewą rękę. Wszyscy wieszali psy na Jeżewskim, że tak słabo się zaprezentował ale jednak okazało się że jego rywal nie był taki słaby i chwała mu za to że wygrał i nie pozwolił się złapać mocnym sierpem.
Kalendarz imprez