TOMASZ JABŁOŃSKI ODPRAWIŁ NIEBEZPIECZNEGO FINA
Tomasz Jabłoński (-75 kg) udanie rozpoczął przygodę z mistrzostwami Europy w Samokowie. Kapitan naszej reprezentacji odprawił wyjątkowo niewygodnego Dmytro Tretyaka z Finlandii, zwyciężając przez dyskwalifikację w trzeciej rundzie.
Fin okazał się niebezpiecznym przeciwnikiem, uciekał na nogach, zadając pojedyncze ciosy i na początku jego sposób walki był kłopotliwy. Po minucie wystrzelił groźnym podbródkowym. W połowie rundy Jabłoński zaczął rozgryzać rywala, wściekle napierając. Tretyak boksował nieczysto, za co otrzymał dwa ostrzeżenia od ringowego - za odepchnięcie łokciem i atak głową - i już wtedy pojawiło się widmo dyskwalifikacji. Pod koniec premierowego starcia wydawało się, że Tomek zaczyna łapać rytm, który zaprowadzi go do triumfu.
Obaj zawodnicy wykazywali wielką ochotę do twardej rywalizacji, a z początkiem drugiej odsłony Jabłoński coraz aktywniej bił firmowym lewym prostym. Korpus Tretyaka był nieustannie kłuty, a ten ponownie włączył wsteczny bieg. Jabłoński bez wątpienia bił więcej ciosów, a trenerzy Ludwik Buczyński i Zbigniew Raubo przypominali o pracy przedniej ręki. Jabłoński skutecznie neutralizował walory Fina i bezdyskusyjnie wygrał u wszystkich sędziów 10:9.
Trzecią rundę Jabłoński rozpoczął od znakomitych prawych prostych, jakby potwierdzając świetne przygotowanie kondycyjne. Poirytowany Tretyak znowu uciekł do faulu, a arbiter ukarał go trzecim ostrzeżeniem, co wiązało się z dyskwalifikacją. Tym samym Jabłoński zaczyna marsz do dalszych sukcesów, a kolejną przeszkodą będzie Szwed Leon Chartoi, który powinien bardziej leżeć stylem naszej "Panterze".
