LEBIEDIEW vs KALENGA: OBAJ LICZENI, WIELKA WOJNA DLA LEBIEDIEWA
Dodano: 10 kwietnia 2015 22:30
Autor: Redakcja, Informacja własna
Zdjęcie: MB Promotions
W głównej walce wieczoru gali w Moskwie naprzeciw siebie stanęli mistrz świata federacji WBA kategorii cruiser - Denis Lebiediew (27-2, 20 KO), a także champion tej samej organizacji, tylko w wersji tymczasowej - Youri Kalenga (21-2, 14 KO). Niektórzy spodziewali się deklasacji, tymczasem między linami trwała wyrównana wojna na wyniszczenie, z nokdaunami po obu stronach. Ostatecznie lepszy okazał się Lebiediew, lecz z pewnością stracił sporo zdrowia na tym występie.
Francuz trafił mocno jako pierwszy swoim obszernym prawym sierpem. Za moment chciał powtórzyć tę akcję, ale czujny Rosjanin po odchyleniu skontrował lewym krzyżowym i pod przeciwnikiem aż ugięły się nogi. Denis nie podpalał się jednak i konsekwentnie robił swoje. W drugiej rundzie kilka razy uderzył lewym po dole. Kalenga co jakiś czas "strzelał" obszernym prawym sierpowym. Wkładał w te uderzenia wszystko co miał, lecz były one zbyt sygnalizowane i Denis po prostu ich unikał. Początek trzeciej odsłony to znów przewaga reprezentanta gospodarzy, lecz gdy Youri trafił krótkim prawym pod koniec pierwszej minuty, champion szybko sklinczował. Po kilku sekundach znów kontrolował wszystko, przede wszystkim dzięki lepszej pracy nóg oraz przewadze w szybkości.
W czwartym starciu wszystko szło po myśli mistrza świata. Mocnymi hakami w okolice żeber odbierał oddech pretendentowi, lecz poczuł się chyba zbyt pewny. Wtedy Kalenga huknął lewym sierpowym i nieoczekiwanie posłał Rosjanina na deski! Obrońca tytułu szybko wstał, a gdy sędzia skończył liczyć do ośmiu, zabrzmiał gong na przerwę. Po niej Lebiediew chyba jeszcze odczuwał skutki tego nokdaunu. Stracił rytm i dał się trafiać Francuzowi bezpośrednim prawym krzyżowym. Kalenga poczuł się pewny swego i w szóstej odsłonie to znów on dominował nad trochę speszonym championem.
Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Przez dwie minuty siódmej rundy to Kalenga był szybszy i kontrował rywala niczym jakiegoś juniora. I nagle poszła akcja lewy na lewy, minimalnie szybszy okazał się Lebiediew i tym razem to on powalił oponenta na deski. Francuz również szybko wstał. Do przerwy jeszcze się bronił, będąc wyraźnie zamroczonym, ale już po niej rozgorzała wojna na przełamanie. W pewnym momencie Lebiediew huknął kombinacją prawy podbródkowy-lewy sierp. Kalendze głowa aż odbiła się od pleców, a mimo tego natychmiast celnie odpowiedział swoim mocnym prawym. Po szalonej rundzie numer osiem, w dziewiątej tempo trochę spadło. Co jakiś czas jeden bądź drugi wystrzelił potężnym sierpem. Lebiediew lepiej rozpoczął dziesiąte starcie, za to lepiej je zakończył pogromca Mateusza Masternaka. Statystyki ciosów były niemal na remis - zarówno prostych jak i tzw. mocnych uderzeń. Wszystko wydawało się sprawą otwartą i o sukcesie miało zdecydować ostatnie sześć minut. Obaj wydawali się skrajnie wyczerpani, lecz zapomnieli o defensywie nie szczędzili sobie kolejnych bomb. I tak było do ostatniego gongu. Wielka wojna i owacje kibiców - nie mogło być inaczej. A sędziowie punktowali 116:112, 115:112 i 115:111 - wszyscy na korzyść Rosjanina!
Lebioda po kilku cepach miał twarz już lekko pokiereszowaną, może nawet lepiej że nie doszło do drugiej walki z Jonesem bo ten zrobił by mu na twarzy krater.
Autor: LatajacyDywanik
Data: 10-04-2015 22:22:11
Z tą wielką wojną to bym nie przesadzał. Ruske walczył dość bezpiecznie, ale to wystarczyło by wypunktować surowego Kalengę.
Autor: Krzych
Data: 10-04-2015 22:24:24
Fajna, ciekawa i wyrównana walka. Werdykt słuszny, celność i skuteczność Lebedeva z lewej ręki zrobiła różnicę w tej walce. Szkoda że Kalenga trochę więcej uwagi nie przyłożył do obrony przed lewą ręką Denisa, bo to praktycznie była jego jedyna broń w tej walce. Gdyby to neutralizował, zapewne wygrałby. Lebedev trochę poniżej oczekiwań, a Kalenga wypadł całkiem dobrze i miał kilka przebłysków boksu na światowym poziomie. Ma 27 lat, ma jeszcze czas na doszlifowanie umiejętności. Jeszcze pewnie nie raz go zobaczymy w walce o pas.
Autor: matd
Data: 10-04-2015 22:24:54
Zasluzone zwyciestwo Denisa.Ale Kalenga charakter i serducho do walki bez dwoch zdan! kurcze kazdy sie dziwil ze Masternak nie dal rady znokautowac kalengi pod koniec walki ,jak byl zmeczony strasznie ,i walil tymi cepami,a tu prosze, i Lebiediev tego nie zrobil.Ale naprawde ,jak on sie odkrywa(Kalenga) ,przy tych chybionych ciosach.Niesamowite. Lebiedev dobra praca nog,i swietne uniki..Walka na kolana nie rzucila ,ale napewno na plus.
Autor: rogal
Data: 10-04-2015 22:27:05
Mówiłem, że wióry polecą. A po stylu tekstu wiem, że to pisał redaktor naczelny, głowa odbiła się od pleców ;) Co za pech, że nie mam Fightklubu, Polsacie zrób coś.... Pozdrawiam
Autor: Kasandr
Data: 10-04-2015 22:29:20
Kalenga zbyt wolny na nogach, gdyby potrafił różnicować tempo to może by złapał Denisa. Ja wszystkie rundy typowałem dla Denisa, nie licząc tej z dechami Denisa. Kalenga najlepiej wypadł w rundzie 7, ale wtedy zaliczył jak na złość dechy. Według mnie w każdej rundzie Denis był lepszy.Typowa walka byka z matadorem i wynik łatwy do przewidzenia.
Autor: Krusher
Data: 10-04-2015 22:29:52
Brawo Denis !!!
Autor: CELko
Data: 10-04-2015 22:32:17
Ja oglądałem całą gale i było warto naprawdę.Dziękuje Fight Club-owi Największy plus to porażka Charra, myślałem, że może zwałują Francuza bo rękawice Niemiec tylko rzucił w trybuny no ale jak widać sprawiedliwy werdykt w Rosjii jest możliwy
Autor: Marcin77
Data: 10-04-2015 22:41:21
Dlaczego ma być niemożliwy?Tam tez jest cywilizacja. Francuz z Afryki dużo lepszy niż nasz mlodzierzowy mistrz swiata Pawel K.Widac na jakim poziomie jest nasz boks.
Autor: CELko
Data: 10-04-2015 22:44:16
Marcin tyle, że ten Francuz z Afryki Kalenga od dawna był lepszy i to było widać gołym okiem podczas walk nawet z bumami.Paweł od zawsze miał bardzo słabą obronę, cios nie był taki zły ale nic poza tym.Dodać jego wolne nogi i wychodzi przeciętny średniak.
Autor: Shawn6
Data: 10-04-2015 22:59:08
Nie wiem gdzie wy tutaj "wojnę" widzieliście.
Autor: adolfinio
Data: 10-04-2015 23:00:35
Zawiodła mnie końcówka tel walki w wykonaniu Lebiediewa. Kalenga atakował desperacko z opuszczonymi rękami i wydawało mi się, że powinien być łatwym celem do trafienia. Rosjanin jednak nawet nie próbował. Punktacja sędziów bardzo trafiona.
Autor: Shawn6
Data: 10-04-2015 23:08:32
Jeden ze słabszych występów Lebiediewa. Ustawili go na jakieś skakanie na dystans. Refleks coraz gorszy, asekuracyjny. Nie wykorzystywał ogromnych luk w obronie Kalengi, ale tak to jest jak się ciągle cofa. Ogólnie to nudy, jakby nie Denis. czyżby Jones go jednak zniszczył?
Autor: trucker
Data: 10-04-2015 23:31:16
Jaka wojna??..HAHAhaha... Ze strony Lebedeva taktyczny boks...dużo schodzenia z lini ciosu...uników..i mało uderzeń...Ogólnie to walka mało ekscytująca...Nie porwała...Lebedev walczył jakoś bardzo asekuracyjnie powiedział bym że bezpiecznie...Jeżeli tak wyglądał by Lebiediev z Huckiem to stawiał bym na Hucka.... Podłaczam się pod post wyżej...,,Czyżby Jones zostawił slad na psychice Lebedeva,,...
Autor: William
Data: 10-04-2015 23:34:14
Shawn6 to jedno ,walka z Jonsem swoje zrobiła ,Denis już prawdopodobnie nigdy nie będzie taki jak kiedyś ,dwa to że chcieli Janika to też nie jest przypadek ( zagrożenie zerowe,obrona tytułu pewna) a Denis zyska trochę czasu zanim dojdzie do kolejnej wojny ,nic z tego bo Kalenga złożył protest ,dlatego doszło teraz do walki ,i widać gołym okiem że Denis nie koniecznie dążył do wojen ,Jones zniszczył go strasznie ,to dalej dobry fighter ale już raczej bedziemy Go oglądać jak dziś cofającego się i klinczującego niż dążącego do wojny
Autor: nik
Data: 11-04-2015 00:04:02
Jeszcze kilka wojen to może ruskiemu morda się wyprostuje.
Autor: Future
Data: 11-04-2015 00:09:25
też uważam że wojna to to nie była , fakt faktem parę rund było bardziej ekscytujących ale to za mało na miano wojny więc Panowie redaktorzy niech się tak nie gorączkują , jak dla mnie był to dobry boks w wykonaniu Lebiedeva pod względem technicznym i w sumie to lubię tego kolesia
Autor: Cooperek
Data: 11-04-2015 00:22:04
nik Buhahahahahaha Panowie, póki nie zaczną kasować ściągajcie z sieci: https://www.youtube.com/watch?v=4R9LlWG3p4k
Autor: KratoZ
Data: 11-04-2015 02:39:51
Widzialem to podobnie jak Jankowiak: 115-112 dla Lebiediewa. Kalenga, mimo punktowej porażki, wiele sobie ta walka zyskal. Pokazal się z naprawdę dobrej strony i pomimo tego, ze boksersko surowy, to udowodnil, ze posiada duże perspektywy na rozwój. Baza fizyczna jest, tak sila ciosu, jak i odporność; kondycyjnie tez zniosl trudy walki lepiej od ruskiego. Sa rowniez braki w wyszkoleniu. Praktycznie w każdym elemencie: ciosy bite sa zbyt obszernie, nogi zostają w miejscu, prawy jest pchany, a defensywa malo szczelna. Jednoczesnie wszystko to można skorygować, poprawić, wypracować, a zle nawyki wyeliminować. Dodac więcej balansu, nauczyć dystansowania, przyspieszania, czy skladania kombinacji. Nie wiem jakie sa ograniczenia Kalengi i jak bardzo moglby się rozwinac. Nawet jeśli nie zdolalby przeobrazic się w boksera pelna geba, zawsze moglby dopracować swój styl, uczynic go bardziej niebezpiecznym dla rywala, pewne akcje doszlifować do perfekcji. Wystarczy przypomniec, jak bardzo surowy był Maidana w walce z Kotelnikiem, czy nawet Ortizem. Co prawda, Robert Garcia nie probowal na sile przestawiać go stylowo(czyli walczyc z jego ograniczeniami, choć poparl to najpewniej rzetelna diagnoza jego mozlwosci). Raczej nauczyl cierpliwości, wyrachowania, podejmowania właściwych decyzji w ringu. Defensywe tez poprawil, no i dodał skuteczny jab. Kalenga jest jeszcze młody, kilka lat praktyki w gymie Ulliego Wegnera i Sauerland mialby kawal zawodnika. Doprawdy, nie mogę oprzec się wrazeniu, ze taki Kalenga znacznie bardziej zasluguje aby być na miejscu Masternaka, kreowanego przez Niemcow na przyszłego czempiona wagi cruiser.
Autor: otke
Data: 11-04-2015 08:17:35
a ja wiedziałem że tak będzie..
Autor: RSC2
Data: 11-04-2015 11:57:56
Nudna walka , a nie wojna. Ten rodowity franacuz z "piórpuszem" na głowie napewno nie był w tej walce gorszy od "matrosa" Kalenga strzelał w powietrze obok Lebiedewa jak Lewandowski w reprezentacji ponad bramką. A Lebiedewowi aż się nos splaszczył o przyjmowania ciosów . Lebiedew nic się nie rozwinął. Jest coraz słabszy.