"To już jest koniec, nie ma już nic" - tak rozpoczął się numer wprowadzający Rafała Jackiewicza (46-11-2, 21 KO) do ringu na ostatnią walkę w karierze, przynajmniej tej bokserskiej. Naprzeciw niego stanął inny utytułowany weteran Krzysztof Szot (18-15-1, 5 KO), a to gwarantowało walkę na wysokim poziomie technicznym.
I tak też było. Bokserskie szachy z nieznaczną przewagą byłego mistrza Europy i pretendenta do mistrzostwa świata. Zdarzały się jednak też fajerwerki, jak choćby końcówka drugiej rundy, kiedy Jackiewicz popisał się piękną kombinacją prawy sierp-prawy podbródek po zakroku. Szot pokazał natomiast to, z czego słynie od dawna, czyli nienaganną defensywę i niezbyt mocne, ale precyzyjne kontry. W końcówce piątego starcia Rafał przepuścił lewy prosty Krzyśka i po rotacji ładnym prawym krzyżowym zaskoczył "Rzeźnika".
Przypadkowe uderzenie łokcie w wymianie rozcięło Rafałowi powiekę, co tylko go podrażniło i w końcówce siódmej odsłony doszło nawet do krótkiego spięcia. W ostatnich trzech minutach obaj próbowali jeszcze zaakcentować swoją przewagę, pokazali kilka sztuczek, a po gongu kończącym pojedynek sędziowie opowiedzieli się za Jackiewiczem, punktując na jego korzyść 80:72, 79:73 i 78:74.
Jackiewicz zasłużenie wygrał, ale Szota mi szkoda. To był spory talent. Gdyby mógł trenować jak zawodowiec to jego kariera mogła by się potoczyć inaczej. Technicznie jest bardzo dobry. Kondycyjnie też. Gdyby walczył przynajmniej 2 kategorie wagowe niżej to byłby fajny zawodowy bokser.
Autor: BrooklinBomber
Data: 16-08-2014 23:34:21
Szkoda,ze konczy.Bardzo lubilem ogladac jego walki.
Autor: Matitbg91
Data: 16-08-2014 23:40:49
dajcie link do hernandeza!!!!!
Autor: Clevland
Data: 17-08-2014 00:09:52
Hernandez skończył już walkę. Przez 11 rund Arslan skracał dystans i dość obrywał, ale odgryzał się Hernandezowi w zwarciu. W 12 Hernandez przypomniał sobie że potrafi boksować. Polski sędzia dał 113:115 dla Arslana. Dwóch pozostałych dla Hernandeza. Generalnie Hernandez miał w pewnych momentach dosyć. Ale nie pokazał nic czego oczekuje się od technika. Nie będę oglądał Głażewskiego- nie chce mi się tyle siedzieć. W Wielkiej Brytanii i w Niemczech starają się zakończyć gale przed godz. 0:00. U nas dochodzą do godz. 1. Tak jak rozmawiam ze znajomymi, oni też nie czekają po północy. Niech nasi promotorzy sprawdzą sobie jak spada oglądalność po północy.