PETERSON ZASTOPOWAŁ HOLTA
Po czternastomiesięcznej przerwie spowodowanej aferą dopingową w dobrym stylu powrócił na ring Lamont Peterson (31-1-1, 16 KO), który w pierwszej obronie tytułu mistrza świata federacji IBF w wadze junior półśredniej pokonał przez techniczny nokaut w ósmej rundzie mocnego Kendalla Holta (28-6, 16 KO).
Pierwsza runda bez historii, obydwaj zawodnicy próbowali wyczuć dystans i nie wydarzyło się nic godnego uwagi. W drugiej odsłonie Holt zaczął łapać swój rytm. Trafiał lewym prostym, bił swoje ulubione kombinacje lewych sierpów - pierwszy na dół, drugi na górę i polował na prawy sierpowy.W trzeciej odsłonie Teddy Atlas słusznie zauważył, że Peterson nie może się odnaleźć. Zdaniem eksperta, mogły to być oznaki przetrenowania lub rdza spowodowana długą przerwą od boksu. Dramatyczna czwarta odsłona! W pierwszej minucie Holt poczuł się bardzo pewnie i szukał nokautu, bijąc kombinacjami i nastawiając się na lewy sierpowy. Peterson postanowił nie oddawać pola i w półdystansie szybko zaczął przechylać szalę. Na kilkanaście sekund przed gongiem trafił potężnym prawym sierpem, dodał kolejne ciosy i pretendent wylądował na deskach. Holt wstał, ale był naruszony i z trudem dotrwał do przerwy.Piąte starcie to całkowita dominacja mistrza i walka o przetrwanie Holta. Kanonada Petersona trwała również w kolejnej rundzie i w ostatniej minucie ciężko zraniony pretendent znów był liczony. Udało mu się przetrwać, ale na tym etapie był już prawie przełamany i bliski poddania. Obraz walki znów zmienił się w siódmej odsłonie. Holt umiejętnie trzymał dystans lewym prostym, a "Havoc" wyraźnie odpoczywał, zbierając siły na kolejny atak, który nastapił w końcówce. Ósma runda okazała się ostatnią. "Rated R" starał się trzymać dystans, ale Peterson dopadł go przy linach, a tam przeprowadził ostateczny szturm i zmusił Tony'ego Weeksa do przerwania walki.
