Nieoczekiwanie rozbicie niesamowitego Marco Antonio Barrery (67-7, 44 KO) w 2003 roku było momentem przełomowym dla kariery Manny'ego Pacquiao (54-4-2, 38 KO), który stał się wówczas wielką gwiazdą boksu zawodowego. Po latach doszło pomiędzy nimi do rewanżu, w którym Filipińczyk znów był lepszy, choć zwyciężył "jedynie" na punkty.
38-letni wojownik, który obecnie pracuje jako ekspert w meksykańskiej telewizji, przyznał, że wciąż uważnie śledzi karierę "Pacmana". Zdaniem Barrery, Manny pokonał zarówno Juana Manuela Marqueza (54-6-1, 39 KO), jak i Tima Bradleya (29-0, 12 KO).
- Tak, widziałem ostatnią walkę Pacquiao. Manny wygrał bardzo wyraźnie, dałem Bradleyowi tylko dwie lub trzy rundy. Następnym krokiem powinien być rewanż, Manny musi wziąć srogi odwet - powiedział "Morderca o Twarzy Dziecka". - Uważam, że Manny wygrał również z Marquezem. Juanma prawie nie zadawał ciosów. Manny zrobił, co do niego należało.
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Kronk
Data: 13-07-2012 14:17:51
Nie jestem wielkim kibicem Filipińczyka lecz muszę przyznać że został oszukany wyjątkowo niesmacznie :( Takie wałki szkodzą naszej ulubionej dyscyplinie sportu.
Autor: arp
Data: 13-07-2012 14:19:42
Barrera liczy na walkę z Pacmanem, dlatego mu tak słodzi.
Autor: Fryto666
Data: 13-07-2012 14:44:05
Bez przesady. Barrera na pewno nie myśli o walce z Pacmanem. Poza tym ten news jest chyba z przed tygodnia.
Autor: mark13pl
Data: 13-07-2012 14:59:46
arp, rozbawiłeś mnie teraz.
Autor: teodorparker
Data: 13-07-2012 23:54:11
To jest ciekawe, bo Barrera zawsze jeździł po swoich rywalach. A do Pacmana ma jakiś ogromny respekt, mimo iż ten przystopował mu karierę w takim momencie... Ale ja z wielkiej trójki (Morales, Marquez, Barrera) zawsze na pierwszym miejscu stawiałem Barrerę za wielkie serce do walki i taką prostolinijność. Uwagi na temat Pacmana w pełni trafne. Obie walki wygrał, no ale brak nokautu od kilku walk, mimo iż przeciwnicy unikają walki jak tylko mogą, to spore rozczarowanie...