Timothy Bradley (28-0, 12 KO) nie zamierza popełniać drugi raz tego samego błędu. W lipcu 2010 roku "Desert Storm" przeniósł się do kategorii półśredniej na walkę z Luisem Carlosem Abregu i podczas ceremonii ważenia zanotował pełne 147 funtów. Tym razem Amerykanin zamierza wnieść na wagę co najmniej 2-3 funty mniej, co ma zaowocować lepszą szybkością i świeżością w dniu pojedynku z Mannym Pacquiao (54-3-2, 38 KO).
- Na tę walkę czekałem latami. To moja wielka szansa. Jestem gotowy, nigdy nie byłem w lepszej formie. Przesparowałem jakieś 160 rund. Trenuję od trzech miesięcy i mam już odpowiednią wagę. Dzisiaj wychodziłem z gymu, ważąc około 147 funtów. W dniu ważenia chcę być jeszcze lżejszy, chcę wnieść 144-145 funtów. Czuję się świetnie - zapewnia 28-letni pięściarz.
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: teodorparker
Data: 26-05-2012 14:01:27
Liczę, że Bradley wyjdzie walczyć i pójdzie na wymiany, w odróżnieniu od Marqueza, który bał się konfrontacji. Bardzo cenię meksykańskiego mistrza, który mądrze zawalczył z Pacmanem, ale widowisko jednak sporo straciło przez jego taktykę. Myślę jednak, że Bradley i wszyscy inni potencjalni rywale zdają sobie sprawę, że pójście na wymianę z Pacmanem to samobójstwo i może być powtórka z taktyki Marqueza...niestety ze szkodą dla widowiska
Autor: unlocer
Data: 26-05-2012 22:19:51
Tutaj nie chodzi o widowisko.Jeśliby Mannemu zależało na widowisku to nie doprowadzał by swoich przeciwników do odwodnienia i mielibyśmy widowwisko tylko o Mannym byśmy teraz mówili jak o jednym z wielu przeciętnych bakserów. Takie jest moje zdanie.
Autor: teodorparker
Data: 27-05-2012 17:58:38
Barrerę, Moralesa, Marqueza i wszystkich czempionów doprowadzał wpływami Aruma walki na swoich zasadach i w konsekwencji do odwodnienia i tylko dlatego wygrywał. Przeczytałeś gdzieś i powtarzasz bez sensu.