KONTROWERSYJNA WYGRANA ENZO

Dodano: 24 marca 2012 10:38
KONTROWERSYJNA WYGRANA ENZO
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

W bardzo kontrowersyjnych okolicznościach Enzo Maccarinelli (35-5, 27 KO) wywalczył wczoraj tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w wadze junior ciężkiej, pokonując ambitnego Shane'a McPhilbina (8-3, 5 KO). Pojedynek, który tak naprawdę mógł zakończyć się już w pierwszym starciu, rozegrał się na pełnym dystansie i po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na 31-letniego Walijczyka, punktując 115-111, 116-111 i 115-110.

Bardzo szybko dała o sobie znać siła ciosu Enzo, który zranił rywala niemal pierwszym mocnym ciosem, jednak już chwilę później przypomniała o sobie największa wada dawnego mistrza świata, a mianowicie szklana szczęka. Gdy tylko McPhilbin doszedł do siebie, posłał "Maccę" na deski lewym sierpem i wydawać się mogło, że sekundy dzielą nas od końca walki. Pretendent nie dał się wyliczyć, ale był wciąż bardzo zamroczony. Od zbawiennej przerwy dzieliło go jeszcze 47 sekund, ale gong zabrzmiał w momencie, gdy sędzia ringowy krzyczał "9". Maccarinelli dostał jeszcze trochę czasu na dojście do siebie, nim został odesłany do własnego narożnika.

Minuta przerwy nie pomogła Walijczykowi, której w drugiej rundzie walczył jedynie o przetrwanie. W trzecim starciu wydawało się, że Enzo w końcu dochodzi do siebie, ale właśnie wtedy wylądował na deskach ponownie. Tym razem Maccarinelli nie był zraniony i chwilę później to on znalazł się w ofensywie, a w końcówce odsłony sam rzucał rywala na deski - i to dwukrotnie, ale sędzia nie zdecydował się na liczenie. Pretendent kontrolował czwarte i piąte starcie, a mistrz wydawał się już mocno zmęczony. Dalej walka się wyrównała, ale przewagę wciąż miał Enzo. W dziewiątej rundzie McPhilbin był liczony, ale nie dał się skończyć. "Macca" lepiej wytrzymał pojedynek kondycyjnie i zaznaczył przewagę w ostatnich odsłonach.

 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Matys90
Data: 24-03-2012 11:23:29
Dobrze zrozumiałem? Gong kończący 1. rundę był o kilkadziesiąt sekund za wcześnie?
Autor: Matys90
Data: 24-03-2012 11:24:37
No to niezły wał :P
Autor: Emilio
Data: 24-03-2012 11:46:09
Enzo kończ. Koleś ma największą szklankę w tej wadze, każdy czysty cios może go wysłać na dechy.
Autor: costamjest
Data: 24-03-2012 12:17:27
Niech ktoś zapoda jakimś linkiem do 1 rundy to chętnie zobaczę tego wała. Co by nie mówić to dość pomysłowy sposób na zwałowanie wyniku walki. W razie zagrożenia zawsze możesz liczyć na minutę (lub więcej) przerwy...
Autor: eskadra
Data: 24-03-2012 12:45:39
Enzo daj na luz szkoda zdrowia wiele nie ugrasz zdrowie tylko jedno wygrywasz po wałku z no name'm.
Autor: Bogs
Data: 24-03-2012 16:29:22
ale cyrk, to już nawet rundy skracają, żeby wygrał ten co miał wygrać... do czego to zmierza, robią z ludzi idiotów
Autor: raflo
Data: 24-03-2012 16:59:38
Ten Przekręt to rabunek w biały dzień,o którym to niemiecki promotor Wilfred Sauerland od dawna chyba śni po nocach.Enzo teraz mógłby powalczyc z USS Cunninghamem( ze swoimi szklanymi szczekami,przewracaliby się od swoich lewych prostych aż do 12 rundy).To byłaby niezapomniana walka.
Autor: Emilio
Data: 24-03-2012 19:45:03
W walce Frazier Vs Ali 2 tez gong zabrzmiał o kilkadziesiąt sekund za wcześnie w jednej z rund.
Autor: kartofelek
Data: 24-03-2012 20:26:01
ktoś sie oparł w emocjach o mechanizm ?? jesli nie to jest to wał nad wały, wał przy którym niektóre wybryki sędziowskie to jest pikuś nie ma żadnych protestów, McPhilbin siedzi cicho?
Kalendarz imprez