DLACZEGO NIE BYŁO NOKAUTU?

Dodano: 13 listopada 2011 12:11
DLACZEGO NIE BYŁO NOKAUTU?
Redakcja, Sportbox.ru
Obraz własny

W ubiegły piątek w Moskwie Denis Lebiediew (23-1, 17 KO) pokonał na punkty Jamesa Toneya (73-7-3, 44 KO) i zgarnął tytuł tymczasowego mistrza świata federacji WBA w kategorii junior ciężkiej. Pojedynek nie należał do efektownych, a według sędziów punktowych wszystkie rundy wygrał Rosjanin. 32-letni Lebiediew wytłumczył, dlaczego swoje ataki opierał na kombinacjach złożonych z dwóch, trzech ciosów i nie dążył do znokautowania Amerykanina.- Wszyscy mieli wrażenie, że mogę znokautować Toneya. Obejrzawszy kilka jego pojedynków, podczas przygotowań doszliśmy do wniosku, że w walce powinienem bić kombinacje składające się z maksimum dwóch, trzech ciosów. Ci, którzy przeciwko Toneyowi wyprowadzali dłuższe serie, na koniec przegrywali. Bardzo wnikliwie analizowaliśmy jego potyczkę z Wasilijem Żirowem i to ona stała się punktem wyjścia w naszych przygotwaniach. Wasja zasypywał Toneya gradem ciosów, ale James spokojnie się bronił, a potem sam wyprowadzał jeden lub dwa zniechęcające do życia uderzenia. Takie dwa ciosy przekreślają całą pracę rywala - wytłumaczył Lebiediew.43-letni Toney od drugiej rundy walczył z kontuzją kolana, którego operację przeszedł dwa dni temu. Lebiediew o urazie rywala dowiedział się dopiero po walce.- Podczas walki nie wiedziałem o kontuzji Toneya. Słyszałem tylko, jak Kostya Tszyu i Sasza Powietkin krzyczą: "Nie rozluźniaj się za bardzo, zachowaj uwagę!". Kostya od początku powtarzał, że Toney jest bardzo doświadczony, umie wszystko i kiedy zechce, może użyć każdej ze swoich sztuczek, dlatego trzeba być skupionym. Wobec tego mogę szczerze powiedzieć, że nawet przeceniałem go jako rywala. Walka była łatwiejsza niż oczekiwałem - przyznaje Rosjanin.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Hugo
Data: 13-11-2011 12:51:01
Ostrożność Lebiediewa była przesadna, a respekt przed Toneyem niepotrzebny. Gdyby mocno przycisnął kilkakrotnie chwiejącego się Toneya, to wygrałby przez nokaut.
Autor: DonPabloAlvarez
Data: 13-11-2011 14:50:45
Lebiediew wiedział, że jest dobrze. Może ostrożność aż taka niepotrzebna, ale widziałem w jego ringowym zachowaniu też szacunek dla legendy Toneya. Tak jakby nie chciał go całkowicie zniszczyć i trochę mu odpuszczał.
Autor: piotr
Data: 13-11-2011 15:22:59
Następny grubas, który w trakcie odchudzania uszkodził nogę... Grubasy ostrożnie z odchudzaniem!!!
Kalendarz imprez