DEGALE: TO BĘDZIE WSPANIAŁY WIECZÓR

Dodano: 15 października 2011 12:44
DEGALE: TO BĘDZIE WSPANIAŁY WIECZÓR
Przemysław Osiak, Informacja własna
Obraz własny

Wilczewski to dobry bokser. Jego bilans walk mówi sam za siebie. Jednak trenowałem ciężko i zdobędę pas mistrza Europy - powtarza James DeGale (10-1, 8 KO), dzisiejszy przeciwnik Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w walce o należące do Polaka tytuły mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. 25-letni mańkut z Londynu to mistrz olimpijski z Pekinu. Starcie planowo ma rozpocząć się o 22:15 czasu polskiego. Jak zapowiada DeGale, atmosfera w 11-tysięcznej Echo Arenie będzie bardzo gorąca.- Na konferencji prasowej zapowiadającej galę Nathan Cleverly, mistrz świata WBO w wadze półciężkiej mówił, że swojego przeciwnika oglądał w akcji tylko raz. Ile razy pan oglądał Wilczewskiego?James DeGale: Widziałem parę jego pojedynków. Miałem je nagrane na DVD, obejrzałem kilka ostatnich walk. Wśród nich była ta, w której zdobył mistrzostwo Europy. Muszę powiedzieć, że to dobry bokser. Jego rekord mówi sam za siebie - tylko jedna przegrana. Jest twardy, odważny i będzie to pewnie bardzo twarda, mocna walka. Mam jednak wielką wiarę, że po sobotniej to ja będę nosił mistrzowski pas.- Wilczewski narzekał trochę na termin walki,ponieważ miała się ona odbyć wcześniej. Jakie są pańskie odczucia odnośnie daty? Dla pana to dobry termin?JD: Nie do końca, ponieważ mój obóz trwał przez to aż 14-15 tygodni.Przygotowywałem się przecież na wrześniowy termin. Potem doszło jednak do zmiany i musiałem zmienić tryb przygotowań. Miałem kolejny tydzień przerwy i dopiero potem zacząłem znowu pracować. Mimo to cieszę się, że tu jestem i nie mogę doczekać się walki.

- Mówi pan, że oglądał pan parę walk Wilczewskiego. Jakie są zatem jego najmocniejsze strony?JD: To po prostu dobry bokser. Jest silny, twardy, na pewno w dobrej formie, ma dobry cios z prawej ręki. Wiem, że przyjechał tu, aby walczyć. Jeśli zechce, to może boksować skutecznie. Potrafi narzucić rywalowi swój styl walki.- Właśnie dlatego będzie to tak ciekawy pojedynek. Jest pan mańkutem. Sprawi to Wilczewskiemu kłopoty?JD: Być może, ale widziałem też jego walki z mańkutami i radził sobie dobrze. Jednak ja jestem zupełnie innym mańkutem. Mam też znakomite doświadczenie amatorskie - walczyłem z wieloma bokserami o różnych stylach. Jako amator walczyłem z niejednym takim "Wilczewskim". Zapowiada się nam dobra walka.- Na konferencji pytano pana o przyszłe plany. Nie sądzi pan, że wszyscy są tutaj zbyt pewni pańskiego zwycięstwa?JD: Nie. Każdy członek mojego zespołu mocno we mnie wierzy i wie, jak potoczy się walka. Nikt z nas nie lekceważy jednak rywala. Trenowałem bardzo ciężko i to czyni mnie pewnym siebie. Nie mogę doczekać się już soboty.- Jak wspomina pan przegraną na punkty walkę z George'em Grovesem? Zdaje się, że nie zgadza się pan z decyzją sędziów?JD: A pan się zgadza? Wynik był bardzo bliski remisu, a sposób punktowania walki kontrowersyjny. Groves uciekał po ringu jak kiciuś, nie wyprowadzał wiele ciosów. Przed walką mówił, że będzie się bił, ale nie robił tego. Wygrał tak naprawdę jednym punktem, była to niejednogłośna decyzja sędziów. Nie powinien wygrać tej walki. Cóż, trzeba było się pozbierać i zacząć myśleć o przyszłości. Dostałem znakomitą szansę walki o mistrzostwo Europy. To lepszy tytuł niż ten, który miałem poprzednio (mistrzostwo Wielkiej Brytanii - przyp. red.). Wiem, że będzie to twarda i wyrównana walka, ale trenowałem ciężko i zakończę ją jako zwycięzca.- Jak porównałby pan Grovesa i Wilczewskiego? Który z nich jest lepszy?JD: Wilczewski jest o wiele lepszym bokserem. Jego bilans walk mówi sam za siebie. Groves walczy jak kiciuś i ucieka po ringu. W ten sposób próbuje "ukraść" walki i "ukradł" walkę ze mną. Wilczewski jest twardy, odważny i chce prawdziwej walki.- Na walce pojawi się komplet widzów?JD: Będzie świetnie. 11 tysięcy kibiców, którzy stworzą znakomitą atmosferę. Trzeba się przygotować na wspaniały wieczór z boksem.- Po przegranej z Grovesem na kolejną porażkę już chyba nie może pan sobie pozwolić?JD: Z pewnością, nie mogę teraz przegrać. Jeśli tak się stanie, to nie będzie dla mnie zbyt ciekawie. Właśnie dlatego trenowałem tak ciężko i w sobotę pokażę wszystko, co najlepsze. Zdobędę mistrzostwo Europy.- Jest pan tego stuprocentowo pewny?JD: Stuprocentowo. Dobry, poważny przeciwnik stoi na mojej drodze, ale trenowałem tak mocno, że zdobędę ten pas.

Przemysław Osiak

Przemysław Osiak

Były redaktor Bokser.org, obecnie dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Jego specjalizacją było m.in. relacjonowanie najważniejszych gal odbywających się w Europie oraz imprez pięściarskich w naszym kraju. Przemek zna dwa języki obce – angielski oraz rosyjski, co dało mu możliwość przeprowadzenia rozmów z kilkoma wybitnymi osobistościami światowego boksu, m.in. Lennoksem Lewisem, Emanuelem Stewardem, Freddieem Roachem, Teddym Atlasem, Naazimem Richardsonem, braćmi Witalijem i Władimirem Kliczko, Aleksandrem Powietkinem i Michaelem Bufferem. Jego dalszą pracę można śledzić na stronie „Przeglądu Sportowego” oraz na twitterze.

Czytaj więcej najlepszych treści tego autora!
Więcej informacji: Piotr Wilczewski
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Hugo
Data: 15-10-2011 13:13:39
"Groves uciekał, jak kiciuś" Tak to wyglądało. Kiciusie mają taką metodę walki z psami, że uciekają, a potem atakują znienacka. Za to wilki rzucają się do gardła od 1 sekundy. I na to liczymy.
Kalendarz imprez