WEHIKUŁ CZASU: FOREMAN vs HOLMES

Dodano: 26 lipca 2010 23:07
WEHIKUŁ CZASU: FOREMAN vs HOLMES
Leszek Dudek, Informacja własna
Obraz własny

Tytułem wstępu. Jak co roku, sezon letni jest dla kibiców szermierki na pięści okresem posuchy. Na palcach jednej ręki można policzyć bokserskie hity lipca i sierpnia. W najbliższą sobotę odbędzie się rewanż za ubiegłoroczną "Walkę Roku", lecz Juan Manuel Marquez jest zdecydowanym faworytem tego starcia i niewielu daje Juanowi Diazowi szanse na dotrwanie do ostatniego gongu. Jak to zwykle bywa, również i tym razem mamy do czynienia z jednym wyjątkiem. 7. sierpnia zapowiada nam się prawdziwe święto boksu. Na gali Dona Kinga w St. Louis odbędą się aż trzy pojedynki mistrzowskie. Najpierw Cory Spinks wróci do ringu po kilkunastomiesięcznej przerwie i zaboksuje z Corneliusem Bundrage. Następnie Tavoris Cloud stanie do pierwszej obrony pasa IBF w wadze półciężkiej, a jego rywalem będzie wciąż groźny weteran - Glen Johnson. Na sam koniec, w walce wieczoru, kreowany na przyszłego króla P4P Devon Alexander zmierzy się z Andrijem Kotelnikiem. Siedem dni później Chad Dawson stanie przed największym od lat wyzwaniem, mierząc się z Jean Pascalem przed kanadyjską publicznością. Stawką pojedynku będą pasy The Ring, WBC i IBO w limicie do 175 funtów. Kolejny krok w kierunku walki o mistrzostwo wagi ciężkiej uczyni też Tomasz Adamek. 21 sierpnia kibice ponownie zobaczą w akcji najlepszego polskiego pięściarza. Po dwóch ciężkich walkach "Góral" zmierzy się z pozornie mniej groźnym przeciwnikiem. Mistrza dwóch kategorii wagowych przetestuje olbrzymi Michael Grant - były rywal Gołoty i Lewisa.Redakcja BOKSER.ORG prezentuje nowy cykl, w którym, częściowo w oparciu o sugestie czytelników, naprzeciw siebie stawiać będziemy zawodników z różnych epok lub takich, którym z rozmaitych przyczyn nigdy nie przyszło stanąć w szranki. Na pierwszy ogień rzucamy konik redaktora naczelnego - pojedynek "Big" George'a Foremana (76-5, 68 KO) z Larrym Holmesem (69-6, 44 KO).

Obydwie legendy wagi ciężkiej urodziły się w roku 1949, lecz ich szczyt formy przypadł na dwa zupełnie inne okresy. Foreman już w 1968 roku znalazł się w kadrze olimpijskiej i z Meksyku powrócił ze złotym medalem. W pierwszym pojedynku odprawił Lucjana Trelę i należy zaznaczyć, że Polak był jednym przeciwnikiem, który wytrwał z Amerykaninem do końca walki. Urodzony w Marshall (Teksas) pięściarz zakończył karierę amatorską z bilansem 22-4.Holmes nie pojechał na Igrzyska Olimpijskie do Monachium i w marcu 1973 roku przeszedł na zawodostwo. W tym czasie "Big" George był już mistrzem federacji WBC i WBA po niespełna sześciuminutowej egzekucji na Joe Frazierze (styczeń 73). Gdy "Easton Assassin" mozolnie piął się w górę, Foreman nokautował kolejnych rywali. Równie szybko jak z Frazierem, rozprawił się również z Kenem Nortonem i przed walką z Muhammadem Ali był zdecydowanym faworytem. "The Greatest" miał wówczas na koncie po dwie walki z Frazierem i Nortonem. W obydwu rywalizacja zatrzymała się na remisie 1-1. Każdy z czterech pojedynków trwał pełen dystans, co tylko umacniało pozycję Foremana. Kontuzja łuku briowego "Big" George'a opóźniła starcie o miesiąc, a Ali doskonale przepracował ten okres i od pierwszych sekund prezentował się zadziwiająco dobrze. Gdy jednak zrozumiał, że nie jest w stanie tańczyć wokół Foremana przez cały czas, obrał taktykę znaną później jako "Rope-a-dope". Zmiana stylu zmusiła przegrywającego do zastosowania pressingu, co przy temperaturze przekraczającej 40 stopni Celsjusza nie mogło zdać egzaminu. Ali doskonale wykorzystywał wszystkie błędy przeciwnika, męcząc go przez osiem rund i nokautując na dwie sekundy przed zbawiennym gongiem. Foreman nie mógł pogodzić się z porażką i przez kilkanaście miesięcy pozostawał nieaktywny.Głodny rewanżu na Alim, Foreman wrócił w styczniu 1976 roku na walkę z Ronem Lyle, którego Muhammad zastopował kilka miesięcy wcześniej. Już w pierwszej rundzie George bliski był przegranej przed czasem. W drugiej sytuacja się odwróciła i Ron przetrwał dzięki błędowi pomiarowemu (gong rozbrzmiał o minutę za wcześnie, ratując bezradnego Lyle'a). W czwartej odsłonie obydwaj wdali się w brutalną wymianę, po której Foreman znalazł się na deskach. Gdy zdawało się, że pojedynek dobiega końca, to "Big George" nieoczekiwanie posłał Lyle'a na matę ringu. Sytuacja odwróciła się raz jeszcze i kombinacja ciosów Rona doprowadziła do kolejnego nokdaunu, po którym Foreman jakimś cudem zdołał powstać. W piątej rundzie obraz walki nie uległ zmianie, lecz silniejszy fizycznie George przetrwał morderczą wymianę i zastopował Lyle'a po upływie nieco ponad dwóch minut. Pojedynek został później okrzyknięty przez magazyn "The Ring" najlepszym w tamtym roku. Gdy zdawało się, że Ali fizycznie skruszył, a psychicznie złamał Foremana, ten po raz kolejny udowonił swą wielkość, ponownie niszcząc Joe Fraziera. "Big George" wciąż starał się o rewanż ze starzejącym się Muhammadem, który zdawał się słabnąć z walki na walkę, lecz "Największy" wyraźnie unikał go, przeplatając wielkie występy (Frazier II, Lyle, Frazier III, Young, Norton III) pojedynkami z gorszymi przeciwnikami. W 1977 roku Foreman przegrał z Jimmy Youngiem, po czym zakończył karierę.Tymczasem wróćmy do Holmesa. Rówieśnik "Big George" daleki był od swej szczytowej formy, gdy Foreman w wieku 28 lat odchodził od boksu. Przełomowy okazał się rok 1978. Dotychczas zaledwie dobry "Easton Assasin" najpierw wypunktował piekielnie silnego Earniego Shaversa, a potem odebrał Kenowi Nortonowi pas WBC w wadze ciężkiej, pokonując go jednym punktem u dwóch z trzech sędziów (ostatni widział zwycięstwo weterana). Wówczas rozpoczęła się wieloletnia dominacja Holmesa, który szesnastokrotnie obronił tytuł federacji World Boxing Council, nim nie stracił go, wybierając bardziej opłacalną walkę z nienotowanym w rakingu synem Joe Fraziera - Marvisem, zamiast obrony z obowiązkowym pretendentem - Gregiem Page. Po drodze Larry pokonał m.in. Alfredo Evangelistę, Mike'a Weavera, ponownie Shaversa, podstarzałego Muhammada Ali, Trevora Berbicka, Leona Spinksa, Renaldo Snipesa, Gerry'ego Cooneya i Tima Witherspoona.Holmes zaakceptował propozycję nowopowstałej federacji International Boxing Federation i zaczął bronić jej tytułu. Larry trzykrotnie obronił pas, lecz jego rywale, choć nie z najwyższej światowej półki, sprawiali mu coraz większe kłopoty. Słynący z doskonałego lewego prostego Holmes dawał się punktować mało znanemu Carlowi Williamsowi przy użyciu własnej broni. Idealny rekord 48 zwycięstw w 48 walkach postawil Larry'ego przed niezwykłą próbą. Blisko 36-letni Ameryknin mógł wyrównać rekord Rockiego Marciano. We wrześniu 1985 roku "Easton Assasin" zmierzył się z Michaelem Spinksem - bratem Leona i zarazem byłym dominatorem wagi półciężkiej. Po piętnastu rundach Holmes nieznacznie, lecz jednogłośnie i przede wszystkim słusznie, przegrał na punkty. Rewanż odbył się w kwietniu następnego roku i Larry ponownie przegrał - tym razem stosunkiem głosów 2-1. Decyzja sędziów była szeroko krytykowana, a znany z kontrowersyjnych wypowiedzi Holmes kazał punktowym "pocałować się tam, gdzie nie dociera światło". Kilka miesięcy później zakończył karierę.Burzliwe historie powrotów Holmesa i szczególnie Foremana są tematem na inny artykuł. Najpierw skupmy się na przymiotach i wadach obydwu pięściarzy, a potem postaram się we własnym zakresie odpowiedzieć na pytanie "Jak wyglądałaby walka tych dwóch znakomitych ciężkich, gdyby spotkali się w latach 1972-74 - okresie świetności 'Big' George'a, a jak, gdyby pojedynek odbył się kilka lat później - na przełomie dekad (1979-82) - w prime 'Zabójcy z Easton'?"Witryna boxrec.com podaje, że Foreman miał 192cm wzrostu i 208cm zasięgu ramion. Znakomite, zwłaszcza jak na tamte czasy, warunki fizyczne. Niewiele gorzej prezentował się Larry Holmes, który w obydwu rubrykach ustępuje George'owi tylko o dwa centymetry. "Big" już na początku kariery, w wieku 20 lat, ważył ok. 215-220 funtów. W swoim prime nie przybrał wiele i tylko w niektórych walkach nieznacznie przekraczał 100 kg. Holmes był sporo lżejszy i gdy zaczynał zawodowo boksować wnosił na wagę ok. 200 funtów. W szczytowej formie ważył 210-215.Foreman miał nad Holmesem olbrzymią przewagę siły. Larry bił umiarkowanie mocno, natomiast "Big" George'a zdecydowana większość ekspertów wymienia jednym tchem obok Earniego Shaversa, Sonny'ego Listona, Joe Louisa i Mike'a Tysona. "Easton Assassin" posiadał natomiast niesamowity timing i doskonale operował lewym prostym. Mówi się, że był to najlepszy jab w historii wagi ciężkiej, choć również i Foreman miał ten cios w swoim arsenale. Holmes znakomicie używał ciosów podbródkowych z obu rąk, podczas gdy George zazwyczaj ustawiał przeciwnika lewą ręką, by krótkimi sierpami bądź podbródowymi z prawej brutalnie go znokautować. Bardzo częstwo trafiał też  overhandem i nie zatracił tej umiejętności nawet po wieloletnim rozbracie z ringiem. Przed porażką z Alim, Foreman uważał się za najlepszego pięściarza wagi ciężkiej i nie dopuszczał myśli o porażce. Jego pewność siebie przechylała szalę na jego stronę na długo przed pierwszym gongiem. Również i Holmes należał do pięściarzy, którzy bezgranicznie wierzą w swoje umiętności, jednak jego okres dominacji nie był tak wyraźny - być może z braku odpowiednio charyzmatycznych przeciwników. Należy zaznaczyć, że Larry radził sobie z puncherami, natomiast Foreman miewał problemy z dobrze ułożonymi technikami.Zdecydowanie łatwiej odpowiedzieć na pierwszą część pytania. Gdy Foreman niepodzielnie rządził królewską kategorią, Holmes stawiał dopiero pierwsze kroki w zawodowum boksie i trzeba przyznać, że w tamtym okresie nic nie zapowiadało nagłego wybuchu jego wielkiego talentu. W tamtym czasie "Big George" (przepraszam za kolokwializm) przetoczyłby sie po nim jak czołg. Nie sądzę, by walka mogła potrwać dłużej niż dwie, trzy rundy, a istnieje spore prawdopodobieństwo, że nienaruszony, rozpędzony Foreman zdemolowałby słabszego fizycznie i nie w pełni ukształowanego Holmesa w kilkadziesiąt sekund.Najlepszy okres kariery "Zabójcy z Easton" przypadł na czas, gdy zawiedziony kolejnym niepowodzeniem mistrz olimpijski z Meksyku ani myślał o boksie i był od pewnego czasu nieaktywny. Gdyby jednak George nie zatracił formy i wyszedł do ringu przygotowany jak na walkę  z Youngiem, wówczas Holmes mógłby pokusić się o punktowe zwycięstwo, nie sądzę jednak, by był w stanie zastopować Foremana. Ten z kolei, jako jeden z największych puncherów w historii tej dyscypliny, w każdym momencie mógłby roztrzygnąć pojedynek na swoją korzyść.Zwycięzca pojedynku Foreman-Holmes mógłby zyskać miano drugiego - za Muhammadem Ali - pięściarza w historii wagi ciężkiej, lecz na nieszczęście kibiców do takiej walki nigdy nie doszło. Co ciekawe, najbliżej podpisania kontaktów było przed kilkoma laty, kiedy "Big" George zapowiedział kolejny powrót w wieku 55 lat. Larry podchwycił wówczas temat, twierdząc, że Foreman unikał go w latach siedemdziesiątych... Na szczęście spóźniona o trzydzieści (!) lat potyczka nie odbyła się.

Jak Wy widzicie przebieg takiej walki i czyje zwycięstwo typujecie? Zapraszamy do dyskusji.PS. Kolejna część cyklu planowana jest na przyszły tydzień. Jakich dwóch pięściarzy chcielibyście zestawić? Propozycje proszę przesyłać na adres leszek.dudek@bokser.org

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: gregor07
Data: 26-07-2010 20:29:36
Akurat dzisiaj dostałem autograf Holmesa ;)
Autor: KOSTROMA
Data: 26-07-2010 20:30:22
Jeżeli chodzi mo spotkanie tych dwóch panów w ich prime to zdecydowanie Holmes.Był zbyt dobry technicznie ,opanowany w związku z czym nie spanikował by i nie wlazłby pod żadną bombę Georga .Dodatkowo Foremanowi nigdy nie "leżeli"tego rodzaju przeciwnicy.Nie rozumiem dlaczego pan redaktor Dudek uważa ,że Holmesowi brakowało charyzmatycznych przeciwników a Shavers,Spinks (jeden i drugi),Norton, Gerry Cooney,Trevor Berbick, Tim Witherspoon,Tyson i Holyfield ?
Autor: krzysiek34
Data: 26-07-2010 20:30:26
A propos Dawsona. Ci którzy narzekają na rywala Diablo w pierwszej obronie , niech zobaczą jakich rywali w dwóch pierwszych obronach po pokonaniu Adamka miał Dawson.
Autor: Lider
Data: 26-07-2010 20:40:12
Ciekawy cykl,sam wyślę moją propozycję. A co do tematu.Według mnie zwycięzcą pojedynku Foreman-Homles, zwyciężył by George. Przede wszystkim jego siła,walka z Moorelem,gdzie jeden cios zadecydował.Choć jeśli nie udało by mu się zyskać przewagi,wynikającej z jego ciosu na punkty wygrał by Larry. Ale ja osobiście,bardziej cenię Georga Formana.
Autor: Dudas (Redaktor bokser.org)
Data: 26-07-2010 20:41:26
Skupiałem się na okresie prime. Uważam, że u Foremana przypadł on na wczesne lata 70-te, a u Holmesa na przełom dekad (79-82). Michael Spinks, Holyfield i Tyson byli znacznie później. Shavers, Berbick, Cooney i cienie dawnych mistrzów, to jednak nie to samo, co będący u szczytu popularności Ali, Frazier i Norton.
Autor: bonkers
Data: 26-07-2010 20:51:46
myślę że po rewanżu z Alim to by była moja druga potencjalnie najciekawsza walka ,która nigdy się nie odbyła
Autor: bonkers
Data: 26-07-2010 20:52:36
rewanżu Georga
Autor: KOSTROMA
Data: 26-07-2010 20:58:55
Dudas no tak ale Shavers i Cooney w czym ustępowali Frazierowi a tym bardziej takiemu Nortonowi ,którego notabene obaj zdewastowali.
Autor: Adam89
Data: 26-07-2010 21:02:35
Przede wszystkim bardzo ciekawy artykuł, z niecierpliwością czekam na kolejny. Co do samej walki to w ringu spotkała by się siła i technika. Ciężko wytypować wynik (zakładając że w obaj pięściarze byliby w swoim prime). Z jednej strony mordercza siła ciosu, z drugiej wyśmienita technika, szczególnie niesamowity lewy prosty.
Autor: MoneyCare
Data: 26-07-2010 21:11:21
sorry za off topic : http://sport.wp.pl/kat,1715,title,Golota-o-rywalu-Adamka-to-cienias,wid,12510464,wiadomosc.html Andrew to jednak niezły zgrywus:)
Autor: Lider
Data: 26-07-2010 22:11:16
Przepraszam,ale pozwolę sobie zareklamować,mój cykl pt."Boks w liczbach",który znajduję się na blogu.Bardzo serdecznie zapraszam.Im osób tym,lepszy ranking uda nam się stworzyć.
Autor: andrewsky
Data: 26-07-2010 22:45:10
Stawiam na Foremana.
Autor: qwerty1410
Data: 26-07-2010 22:46:44
Na zdjęciu powyżej kogoś brakuje.. Brakuje kogoś kto wszystkich tych Panów mógłby pokonać. Teofilo Stevenson-to był prawdziwy Mistrz. Warto go przypomnieć - mimo że to " Amator". Jeśli dobrze pamiętam, to Fidel zgodził się na jego walkę z Mistrzem Zawodowców, ale jakoś do tego nie doszło. Może ktoś wie dlaczego? Co do walki Foremana i Holmesa to Larry byłby bez szans, z całym szacunkiem dla niego. George był zdecydowanie najlepszym "ciężkim", mimo tej dziwnej porażki z Alim. Niezapomniana, dziwna walka..
Autor: benwetz
Data: 26-07-2010 22:55:33
Ja na Holmesa, to jeden z moich ulubieńców :) genialny lewy prosty, technika, praca nóg, niezły cios, dobra szczęka :)
Autor: Giedrys
Data: 27-07-2010 01:50:37
Lewis - Bowe. To gdybanie chcialbym zobaczyc. Bowe w swoim (mocno krotkim co by nie bylo) prime osiągnal kosmiczny poziom wyraznie pokonując prime Holiego. Duzy, wytwarzjacy ciągly presing i z mocnym ciosem. A na przeciwko Lewis ktory raczej nie lubil jak silny rywal nacieral (patrz Mercer i Vitek). Dla mnie prime Bowe wygrywa 7/10 walk z prime Lennoxem
Autor: KidDynamite
Data: 27-07-2010 08:12:01
Giedrys, Zapominasz o aspekcie psychicznym. Bowe miał do Lewisa uraz, uraz który nie pozwalał mu na podjęcie walki mimo, iż wiele razy się odgrażał. Lewis natomiast był pewny swego i był wojownikiem, który jak trzeba było szedł na wymianę (właśnie Mercer, Vitek, past-past-Tyson pierwsza runda, Grant, Briggs i inni i wychodził z tej wymiany zwycięsko). Mógł przyjąć i oddać, Bowe nie wytrzymałby z tak nieustępliwym, mocnym psychicznie groźnym rywalem do tego z kowadłem w łapie.
Autor: shannon0briggs
Data: 27-07-2010 10:26:52
Foreman to legenda. Byl niszczycielem. Byl (przed "Rumble in the Jungle") najtwardszym piesciarzem swiata i wtedy przegral przez KO z Alim... ...ale Ali pokazal wtedy po prostu, ze jest geniuszem i najwiekszym talentem w historii. Chylmy czola przed Alim, bo pojedynek ze znakomitym Georgem byl tym samym co wczesniej z bestialskim Listonem. A swoja droga, wysmienitym pojedynkiem bylby Liston-Frazier. Szkoda, ze Leotis Martin odebral historii szanse obejrzenia takiego pojedynku.
Autor: kuba2
Data: 27-07-2010 14:42:50
Styl robi walkę, bardzo porównywalna klasa ale moim zdaniem Holmes po prostu nie pasowałby Georgowi. Trzymałby go na dystans lewym prostym, tańczył wokół niego, kontrował, nie wdawał w wymiany. Moim zdaniem Larry na pkt ale wcale bym sie nie zdziwił, gdyby okazało się iż Foreman - w mym przekonaniu zdecydowanie najlepszy zawodnik heavy w złotych dla tej dywizji latach 70-tych - znokautowałby go podobnie jak Kena Nortona.
Autor: lukaszenko
Data: 27-07-2010 18:03:06
Bardzo fajny pomysl redaktora z tym cyklem..Osobiscie postawil bym na Georga Foremana ze wzgledu na jego brutalna sile.. "Na zdjęciu powyżej kogoś brakuje.. Brakuje kogoś kto wszystkich tych Panów mógłby pokonać. Teofilo Stevenson-to był prawdziwy Mistrz." A juz myslalem ze brakuje ci tu Adamka ...
Autor: holy
Data: 30-07-2010 12:21:58
bowe-lewis - ta walka bylaby niezla; z amatorki: stevenson-savon
Kalendarz imprez