DONAIRE vs DARCHINYAN II - KWESTIA CZASU?

Dodano: 17 lutego 2010 19:14
DONAIRE vs DARCHINYAN II - KWESTIA CZASU?
Leszek Dudek, Informacja własna
Sylwester Wosko

07.07.07 to data, którą szczególnie zapamięta bokserski świat. Nie okazała się ona szczęśliwa dla legitymującego się rekordem 28 zwycięstw bez porażki Vica Darchinyana. Przystępując do kolejnej walki w obronie pasów IBF i IBO wagi muszej Ormianin nie oczekiwał wielkiego wyzwania. Kilka miesięcy wcześniej bez trudu pokonał Glenna Donaire, z którego młodszym bratem przyszłu mu walczyć 7 lipca. 24-letni Filipińczyk miał być ostatnim przeciwnikiem przed starciem z Fernando Montielem lub Jorge Arce.

Nonito Donaire był skreślany przez większość fachowców. W osiemnastu zwycięskich walkach jedenastokrotnie wygrywał przed czasem, miał też w rekordzie porażkę poniesioną z rąk wracającego po czterech latach przerwy Rosendo Sancheza, którego trudno nazwać choćby średniakiem. Dwaj z jego trzech ostatnich rywali mieli ujemne bilanse. Zapowiadało się więc kolejne łatwe zwycięstwo Darchinyana.Od pierwszego gongu wyższy i szybszy Filipińczyk utrzymywał słynącego z silnego ciosu przeciwnika na dystans. Nie miał z tym większych problemów, bo znakomicie operował lewym prostym. Zatrzymywał atakującego Darchinyana, unikał jego sygnalizowanych ciosów i co jakiś czas trafiał świetnie z kontry. Vic wyglądał bezradnie nie potrafiąc zrobić niczego, co mogłoby zmienić obraz walki. Koniec nastąpił w piątej rundzie, gdy Donaire trafił kapitalnym lewym sierpowym, po którym Ormianin nie doszedł już do siebie.Od tego czasu minęły ponad dwa lata, a Filipińczyk wygrał pięć kolejnych walk, cztery przed czasem. Zdobył pas w kolejnej kategorii wagowej i jest wymieniany w czołówce rankingów P4P. Kariera Darchinyana na chwilę przystopowała. Pół roku później zremisował z innym Filipińczykiem Z Gorresem w eliminatorze IBF wagi supermuszej, później jednak odnotował trzy imponujące zwycięstwa przed czasem. Najpierw zdobył tytuł IBF w walce z Dmitri Kirillovem, nokautując rywala w piątym starciu. Następnie dorzucił pasy WBA i WBC stopując Cristiana Mijaresa w dziewiątej odsłonie. Trzy miesiące później rozbił Jorge Arce, zmuszając lekarza do poddania go po jedenastej rundzie. Darchinyan zyskał status, którego nie miał nawet przed walką z Donairem. Mógł już wtedy starać się o walkę rewanżową, lecz postanowił spróbować sił w limicie kategorii koguciej. Tam przegrał pojedynek o pas IBF z Josephem Agbeko, co skłoniło go do powrotu do kategorii supermuszej. Znokautował Tomasa Rojasa w drugim starciu, a 6 marca zawalczy z Rodrigo Guerrero, którego zapewne również zwycięży.Prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami Darchinyan będzie chciał wrócić do ringu. Ostatnio w prasie pojawiły się jego wypowiedzi, w których prowokuje swego pierwszego pogromcę do podjęcia rękawicy. Ormianin uważa, że jego porażka była przypadkowa, a Donaire trafił go "lucky punch'em". Prawdopodobnie Filipińczyk zgodzi się na rewanżowy pojedynek, jeśli nie zmieni wcześniej kategorii na wyższą. Pięściarz od dawna skarży się na problemy z wagą i być może zostanie zmuszony do przejścia w górę. Jeżeli jednak to nie nastąpi, wówczas Darchinyan otrzyma szansę na rehabilitiację. Czy będzie potrafił ją wykorzystać?Nonito Donaire (23-1, 15 KO) jest talentem być może na miarę Mannego Pacquiao. Jest szybki, silny i znakomicie wyszkolony technicznie. Ma 27 lat i wciąż się rozwija. Z walki na walkę jest coraz lepszy, a przewaga fizyczna nad rywalami w wadze supermuszej jest na tyle widoczna, że oczywiste wydaje się jego przejście do wyższej kategorii w ciągu najbliższych kilku, bądź kilkunastu miesięcy. Być może w obecnej wadze trzyma go już tylko chęć ponownego spotkania z "Wściekłym bykiem". Z kolei Vic Darchinyan (33-2-1, 27 KO), choć w limicie do 115 funtów prezentuje się wciąż imponująco, ma już 34 lata i prawdopodobnie wkrótce zacznie tracić część swoich atutów. Ormianin dysponuje bardzo silnym uderzeniem, lecz technicznie nie zdoła już przeskoczyć pewnego poziomu. Jego "odwet" na Filipińczyku może się skończyć w dowolnym momencie walki - deskami dla Vica. Jeżeli Donaire zdoła utrzymać odpowiednią wagę i, jak w pierwszej walce, nie da się trafić żadnym przypadkowym ciosem, to po raz drugi pokona Darchinyana - ponownie przez ciężki nokaut.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: Lukasz1991
Data: 17-02-2010 19:27:08
Darchinyan przez KO
Autor: Zawisza
Data: 17-02-2010 19:38:56
Vic Darchinyan teraz wygra przed czasem z Donaire i prawde powiedzial w tamtym starciu Nanito miał szczeście i trafil fuksem lecz teraz tak niebedzie ;D
Autor: Woody100
Data: 17-02-2010 20:54:16
Donaire wygra znowu przez KO.
Autor: werdere
Data: 17-02-2010 22:49:20
Donaire przez KO
Autor: Woody100
Data: 17-02-2010 23:16:48
Do zawisza Donaire nie trafił fuksem, tylko skontrował idealnie w tempo.
Autor: georgedawid
Data: 18-02-2010 01:10:13
50 na 50 Zaden fachowiec nie jest wstanie powiedzieć w 100% kto wygra. Doświadczenie jest za Ormianinem. Myślę że tym razem nie zlekceważy Donaire i prawdopodobnie znokautuje go ciężko. Co prawda tak jak każdy Ormiański bokser jest słaby technicznie ale za to tak jak każdy ma nokautujący cios.
Kalendarz imprez