CLOTTEY PRZESTRASZYŁ SIĘ MARTINEZA
Dodano: 29 września 2009 22:33
Autor: Piotr Momot, Boxingscene
Zdjęcie: Obraz własny
Niestety, nie dojdzie do zapowiadanej wcześniej walki pomiędzy Joshuą Clottey'em (35-3, 20 KO) i mistrzem świata WBC kategorii junior średniej Sergio Martinezem (44-1-2, 24 KO). Pomimo że reprezentująca Ghanijczyka stajnia Top Rank zaakceptowała pojedynek z Argentyńczykiem, to sam pięściarz nie chciał skrzyżować rękawic z niepokonanym od prawie dekady rywalem.
Wspomniana potyczka miała mieć miejsce 5 grudnia. Clottey cały czas planuje swój występ na tej gali, ale nie wiadomo jeszcze kto będzie jego przeciwnikiem.
KOMENTARZE
ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: tonka
Data: 29-09-2009 23:20:09
To jak on chce budować karierę, na obijaniu słabszych od siebie? Z Cotto zawalczył naprawdę fajnie. Dziwi mnie ta odmowa walki z Marinezem. Coś mi się wydaje, że zdaniem Clotteya, Martinez posiada b.dobry rekord, jest mistrzem prestiżowej organizacji WBC, a nazwisko ma nieco mniej znane. Potencjalna wtopa z Sergio pokrzyżowałaby mu plany, a wielce prawdopodobnym jest, że taki scenariusz byłby możliwy. Jeśli tak wygląda jego rozumowanie, to trochę szkoda, bo chyba jeszcze nie czas fochów...na zasadzie, że będzie walczył, ale tylko z nazwiskami takimi jak Cotto. Byłby to przerost ambicji i egocentryzm faceta. - Z kolei ze słabszym od siebie Jackiewiczem też nici. Sam już nie wiem, czego koleś oczekuje od życia.
Autor: Woody
Data: 30-09-2009 00:14:46
Wątpie aby Clottey spękał. Raczej kasa się nie zgadzała.
Autor: Mesjaszowy
Data: 30-09-2009 01:12:11
Nie chce być nadgorliwie złośliwy ale tytuł "CLOTTEY PRZESTRASZYŁ SIĘ MARTINEZA" Jest moim zdaniem niestosowny...:) Nie sądze by redakcja dysponowała takimi informacjami by móc "potwierdzić" słuszność tego tytułu...:) Ba... To chyba tylko sam Clottey wie najlepiej...A stwierdzenie o czyimś tchórzostwie na podstawach informacji ogólnie dostępnych jest "amatorką"...:) Może wcale się nie dogadali...hmm...? Ja nie wiem...ale człowieka jest łatwo ocenić...pozory mylą... NIE WIERZ W TO CO O MNIE MÓWIĄ, LECZ POZWÓL POKAZAĆ MI JAK JEST NAPRAWDĘ... pamiętajmy o tym..:) Pozdrawiam wszystkich.
Autor: odyniec
Data: 30-09-2009 08:07:02
Jackiewicz to dla niego zaniskie progi ale Martineza sie zesral
Autor: adenauer
Data: 30-09-2009 08:40:43
"...bo chyba jeszcze nie czas fochów...na zasadzie, że będzie walczył, ale tylko z nazwiskami takimi jak Cotto..." Tonka, przyjacielu... Clottey nie przegrał z Cotto... Zwycięstwo punktowe Portorykańczyka to wielki ukłon od sędziów w stronę znakomitej większości kibiców tego pięściarza.. Wg mojej oceny jak najszybciej powinno dojść do rewanżu, w którym najprawdopodobniej Clottey uzyskałby jeszcze większą przewagę, być może w końcu wystarczającą, aby sędziowie to dostrzegli... Z punktu widzenia czysto sportowego miałoby to bardzo duży sens. Stało się inaczej i najprawdopodobniej Cotto zakończy karierę po blamażu i laniu, jakie mu sprawi Pakman. Swego czasu wielu liczyło na rewanż Ghańczyka z Margarito gdzie podobnie, przy bardzo wyrównanym pojedynku, w którym Clottey walczył ze złamaną ręką, sędziowie orzekli zwycięstwo Antonio mimo, że równie dobrze zwycięzcą mógł zostać wówczas Joshua... Wcale się facetowi nie dziwię, że na wstępie odrzuca propozycję walki z rywalem, powiedzmy sobie szczerze, nie spędzającym snu z powiek większości kibiców tego sportu. Co innego pojedynek z Mosleyem czy Berto... Pozdrawiam
Autor: adenauer
Data: 30-09-2009 08:43:55
"...Nie chce być nadgorliwie złośliwy ale tytuł "CLOTTEY PRZESTRASZYŁ SIĘ MARTINEZA" Jest moim zdaniem niestosowny...:) Mesjaszowy...zgadzam się z tym... Boks to sport dużo bardziej emocjonalny niż inne... ale bez przesady... Pozdrawiam!
Autor: waden15
Data: 30-09-2009 11:05:01
Co do pojedynku Cotto - Clottey jeszcze... Nie zgadzam się z tym że ich druga walka miałaby podobny przebieg do pierwszej... W I walce Cotto do momentu dosyć poważnej kontuzji oka położył na deski Clotteya i miał zdecydowaną przewagę, wysoko punktując Ghanijczyka... Dlatego moim zdaniem rewanż bez takowych przygód skończyłby się na korzyść Cotto. A że nie wziął walki z Martinezem, wcale mu się nie dziwie... Clottey ma ambicje do walk z Berto(od którego jest lepszym bokserem) czy Mosleyem.
Kalendarz imprez
