SYN OLIVERA McCALLA WYGRYWA PRZEZ KO

Dodano: 1 lutego 2009 21:34
SYN OLIVERA McCALLA WYGRYWA PRZEZ KO
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

Elijah McCall (2-0, 2 KO), syn byłego mistrza świata wagi ciężkiej Olivera McCalla, zanotował podczas piątkowej gali w Las Vegas drugie zwycięstwo w zawodowej karierze, pokonując przez TKO w 1. starciu Yohana Banksa (2-2-1, 1 KO). 20-letni potomek "Atomowego Byka", mierzący 185 cm i ważący przed piątkową walką 103 kg, zanim w czerwcu zeszłego roku zadebiutował jako profesjonalny pięściarz , uprawiał futbol amerykański. Nad karierą bokserską Elijaha czuwa ojciec, który jest jego menadżerem, trenerem i głównym sparingpartnerem.

Oliver McCall nokautuje Lennoxa Lewisa w walce o pas WBC wagi ciężkiej (1994) 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
KOMENTARZE ZE STARSZEJ WERSJI SERWISU
Autor: mercer
Data: 01-02-2009 22:22:13
To chyba oznacza, że Oliver McCall chyba na dobre skończył z walczeniem. Oliver to dla mnie jeden z najlepszych HW w latach 90 i bardzo tego zawodnika lubię i szanuję, szkoda, że karierę zepsuły mu narkotyki i problemy z prawem bo mógłby osiągnąć jeszcze więcej
Autor: czerwony2
Data: 01-02-2009 23:03:22
mccall nokautuje lenoxa....boże, co to były za czasy! coś pięknego. porównajcie to teraz z wałujewem, dzisiejszym holym-emerytem, czagajewem, i całą tą zbieraniną bez wyrazu.
Autor: kuba2
Data: 01-02-2009 23:05:07
Coś długo czekał na drugą potyczkę. Podejrzewam, że na dzień dzisiejszy "stary" nie dałby juniorowi większych szans w ringu gdyby walczyli na serio. Widział ktoś moze tego Elajdzę w ringu? Na dobrą sprawę wyróżnia go tylko słynne nazwisko, nie ma sukcesów amatorskich, rzadko sie zdarza żeby słynny ojciec dochował się równie słynnego potomka a nokauty w pierwszych walkach z kelnerami o niczym jeszcze nie świadcza. Mimo wszystko jak każdy obiecujący debiutant w heavy z Ameryki, w dodatku o takim rodowodzie wzbudza zainteresowanie. Co do "starego" McCalla to bym nie przesadzał. Powiedzmy sobie szczerze - gość był przypadkowym championem. Wrażenie robi jego długowieczność, facet ma niewątpliwie zdrowie, którego nie zniszczył narkotykami ale nawet w szczytowym okresie kariery nie był wielkim zawodnikiem. Zwycięstwo nad Lewisem dało mu miejsce w historii ale był papierowym mistrzem i stracił go w walce z innym przypadkowym "championem". Na pewno jedna z barwniejszych postaci zawodowego boksu ale w latach 90-tych takich nie brakowało a Oliver nigdy nie osiągnął poziomu Holego, Tysona, Moorera, Bowa czy Lewisa
Autor: mercer
Data: 02-02-2009 01:50:30
To czym mi najbardziej imponował O. McCall to jego wręcz stalowa szczęka, ten gość nigdy nie został nokdaunowany. w ok. 60 walkach, ani razu nie poznał się z deskami ringu, jego jedyna porażka przez nokaut to pamiętne załamanie nerwowe i płacz w rewanżu z Lewisem. Swojego tytułu potrafił przynajmniej raz obronić ( przeciwko wielkiemu L. Holmesowi, fakt, że 46 letniemu, ale OK ). Sprawia to, że nie można go stawiać na równi z championami pokroju Bustera Douglasa, który w pierwszej obronie po pokonaniu Tysona, stawił się na walkę z Holym ze zdecydowaną nadwagą i poleciał po 3 rundach, albo Bruce'm Seldonem ( którego zresztą znokautował ). Pas stracił po wspaniałym pojedynku z Frankiem Bruno, naprawdę genialna walka. Ale fakt po tym jak McCall dał się zdecydowanie wypunktować Gomezowi, to raczej nie ma czego szukać w czołówce
Autor: Masiun
Data: 02-02-2009 13:30:47
Ma znane nazwisko,jest mlody ,sylwetke dobra jak na wage ciezka,dobrego nauczyciela jak na poczatek a moze i na dluzej.NIestety nie ogladalem zadnej jego walki i nie bede pisal czy cos kiedys osiagnie bo nie mam pojecia.Ale jesli jak mowia jablko nie pada daleko od jabloni to moze byc z niego dobry zawodnik.
Kalendarz imprez