I ZNOWU ŚMIERĆ W RINGU...
Bardzo przykre wiadomości napłynęły z Ghany. Na skutek obrażeń odniesionych w walce zmarł Gabriel Oluwasegun Olanrewaju (13-9-2, 12 KO), były mistrz Nigerii w wadze półciężkiej. Miał zaledwie 31 lat.
W piątkowy wieczór porażkę zadał mu Jon Mbanugu (13-1-1, 13 KO). Wszystko wydarzyło się w trzeciej rundzie. Szybko okazało się, że pozornie niegroźna "czasówka" to coś znacznie poważniejszego. Natychmiast po zasłabnięciu zawodnika personel medyczny podjął próbę reanimacji. Niestety niedługo potem orzeczono zgon pięściarza.
Świadkowie walki zwracają uwagę na to, że nie było nawet konkretnego ciosu, który doprowadził do tragedii. Oluwasegun kilka sekund przed końcem trzeciej rundy cofnął się, oparł plecami o liny, po czym osunął na matę ringu bez akcji rywala.
Spoczywaj w pokoju Wojowniku!
Wygląda, jakby zmarł nagle na serce, a nie w wyniku ciosów rywala. Pamiętam tego boksera z ringów rosyjskich, na których boksował 5 razy i zawsze przegrywał.
https://x.com/OfficialBigkay/status/1906245025928814741?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1906245025928814741%7Ctwgr%5Ed731d21a0c123f87c483a56c7e5458f9458cbdc2%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2F
Pewnie jakiś krwiak albo zakrzep, ale naprawdę nie wiem, co o tym myśleć. Facet normalnie się ruszał, robił uniki, nawet kontratakował i nagle... umarł.
Może mając lepszych medyków by odratowali go. Ale jeśli to problemy z krążeniem, to nie powinien być dopuszczony do walki przez lekarzy.