ROACH: SĘDZIA POWINIEN LICZYĆ, ALE I BEZ NOKDAUNU BYŁEM LEPSZY

Redakcja, Bad Left Hook

2025-03-05

Lamont Roach (25-1-2, 10 KO) nie ma co liczyć na przychylność federacji WBA. Ale jak sam twierdzi, nawet bez pomyłki sędziego ringowego, ci punktowi powinni wskazać na niego w sobotniej potyczce z Gervontą Davisem (30-0-1, 28 KO).

Przypomnijmy fakty - po ostatnim gongu jeden z sędziów punktował na korzyść Davisa 115:113, a dwaj pozostali wskazali remis 114:114. Bokserski świat skrytykował przede wszystkim Steve'a Willisa za to, że nie liczył mistrza świata wagi lekkiej federacji WBA, gdy ten w dziewiątej rundzie przyklęknął. Bo gdyby tak zrobił, wówczas challenger wygrałby na dwóch kartach 114:113 i dziś byłbym nowym mistrzem świata.

"Z naszej perspektywy decyzja sędziego Steve'a Willisa nie była nierozsądna ani nieuzasadniona. Orzekł w czasie rzeczywistym, że Davis nie został uderzony przed uklęknięciem, a zatem nie należy odnotowywać żadnego nokdaunu" - czytamy w oświadczeniu World Boxing Association.

- Zasady mówią jasno, że jeśli dobrowolnie klękasz, to sędzia automatycznie liczy zawodnika do ośmiu. No i zaczął liczyć, lecz nagle przestał. Z drugiej strony byłem przekonany, że nawet bez tego nokdaunu zasłużyłem na wygraną. Miałem kontrolę nad tym pojedynkiem, zadawałem więcej ciosów i trafiłem więcej tych mocnych, znaczących uderzeń - przekonuje Roach.