Pół roku po rozczarowującym zakończeniu walki i technicznym remisie dojdzie do rewanżu. I przekonamy się, czy kreowany przez wielu na nową gwiazdę wagi półciężkiej Ben Whittaker (8-0-1, 5 KO) to rzeczywiście gorący prospekt, czy tylko napompowany przez media społecznościowe błazen.
W październiku Whittaker po prostu nie radził sobie z twardym journeymanem Liamem Cameronem (23-6-1, 10 KO). W szóstej rundzie panowie w klinczu wypadli poza liny, a mocny faworyt - z powodu rzekomej kontuzji nogi, nie mógł kontynuować potyczki. Czy była to poważna kontuzja, czy po prostu próba ucieczki spod topora? Tak naprawdę wie to tylko sam zawodnik. Ale wątpliwości pozostały. Ben, wicemistrz olimpijski z Tokio (2021), będzie mógł je wkrótce rozwiać. Wystarczy, że w rewanżu udowodni swoją wyższość nad blisko 35-letnim Cameronem.
- Nie mam wątpliwości, że tym razem nie będzie miejsca na kontrowersje. Tym razem skończymy na moich warunkach. Dam ludziom coś wyjątkowego - zapowiada Whittaker.
Pojedynek odbędzie się 20 kwietnia podczas gali w Birmingham.
- Czułem, że wygrywam walkę i jestem blisko zwycięstwa przed czasem, niestety on zabawił się w gwiazdę wrestlingu. Ale zostawiam to już za sobą i nie mogę się już doczekać, aby do kończyć to, co już zacząłem w październiku - stwierdził z kolei Cameron.