60-LETNI OLIVER McCALL ZNÓW WYGRYWA PRZED CZASEM
Na niewiele ponad dwa miesiące przed sześćdziesiątymi urodzinami Oliver McCall (61-14, 40 KO) sam sobie zrobił prezent i zanotował drugie po powrocie ze sportowej emerytury zwycięstwo.
Młodszy o osiem lat Gary Cobia (3-5, 1 KO) poddał się pomiędzy pierwszą a drugą rundą. Pod koniec drugiej minuty zaczął spoglądać na lewy biceps. Za moment zachwiał się po lewym sierpowym byłego mistrza świata. Dodajmy jednak, że ważący 113,4 kilograma "Atomowy Byk" wygląda już fizycznie źle. Po prostu wygląda... na 60-latka.
Cobia do drugiej rundy nie wyszedł, ale to przez kontuzję bicepsa, a nie jakieś mocne uderzenie. I nie była to chyba udawana kontuzja, bo mięsień rzeczywiście wyglądał na zerwany. Ale dawny champion, pomimo zwycięstwa, wyglądał już na starszego pana i pora skończyć to szaleństwo...
Przypomnijmy, że McCall w swoim bogatym CV ma wygrane nad tak uznanymi rywalami jak Bruce Seldon (TKO 9), Jesse Ferguson (PKT 10), Francesco Damiani (TKO 8), Lennox Lewis (TKO 2 - zdobył pas WBC), Larry Holmes (PKT 12 - obronił pas WBC), Oleg Maskajew (TKO 1), Henry Akinwande (KO 10), Sinan Samil Sam (PKT 12), Lance Whitaker (PKT 10) czy Fres Oquendo (PKT 12). Pod koniec kariery było też kilka polskich wątków. W sierpniu 2005 roku zastopował Przemysława Saletę w czwartej rundzie, a na przełomie 2013 i 2014 roku przegrał na punkty z Krzysztofem Zimnochem, wypunktował Marcina Rekowskiego, po czym przegrał na punkty rewanż z "Reksiem". W latach 80. pozostawał etatowym sparingpartnerem będącego w szczycie kariery Mike'a Tysona. I do dziś szczyci się faktem, że ani na sparingu, ani w żadnej oficjalnej walce, nigdy nie był liczony.