BENAVIDEZ I MORRELL OBIECUJĄ SOBIE NOKAUT

Redakcja, FightHub

2024-11-20

- Znokautuję go! - mówi David Morrell (11-0, 9 KO). - On popamięta mnie na bardzo długo - odpowiada David Benavidez (29-0, 24 KO). Doskonała walka na szczycie wagi półciężkiej już 1 lutego w Las Vegas.

- Jego siła cios w ogóle mnie nie rusza. On nie potrafi nokautować jednym uderzeniem, a jego wygrane przed czasem biorą się bardziej z kumulacji ciosów. Tak było w wadze super średniej, a w półciężkiej w ogóle stracił status punchera. Zapowiada, że połamie mi szczękę, ale czym miałby to zrobić? Facet czuje się zagrożony i wygląda na mocno zdenerwowanego. Ukrywa to wszystko pod tymi groźbami wobec mnie. Mam wszystko, aby go pokonać - siłę, szybkość i taniec w ringu. Przez sześć tygodni będę budował kondycję i wytrzymałość, teraz skupiam się na budowaniu siły. Dziś słyszę, że nie jestem gotów na Benavideza, ale to samo słyszałem, gdy w trzeciej walce boksowałem o tytuł na dystansie dwunastu rund. Mam taką mentalność, że po prostu nie przejmuję się takimi głosami i robię swoje, a wiem, że na każdej płaszczyźnie jestem gotowy na tę walkę i zwycięstwo. On tylko dużo gada, ale nie gryzie. Wiem o tym, że nie będzie łatwo, lecz wygram przez nokaut, na sto procent - odgraża się Morrell.

ŚWIETNA ROZPISKA GALI >>>

- On od jakiegoś czasu okazuje mi brak szacunku i sprawił, że traktuję to wszystko bardzo personalnie. Zamknę mu usta i sprawię, że mnie popamięta na bardzo długo. Ten gość myśli, że wyjdzie do ringu i mnie znokautuje, uwielbiam to i chcę właśnie takich rywali. Jego problem polega jednak na tym, że dotąd nigdy nie miał do czynienia z zawodnikiem mojej klasy. W boksie są różne poziomy, a ja mu udowodnię, że dzieli nas różnica klas. On wie co mówił, a ja nie potrzebuję nic innego niż jego kolejne słowa, to mnie tylko motywuje. Udowodnię mu w ringu, kto naprawdę jest numerem jeden. Żarty i zabawa się skończyły, a ja w tej walce pokażę wszystkim, nie tylko jemu, że jestem najokrutniejszym i najbardziej zażartym gościem w tym biznesie - ripostuje Benavidez.

Lepszy z tej dwójki nabędzie status obowiązkowego challengera dla Artura Beterbijewa (21-0, 20 KO), bezdyskusyjnego mistrza świata wagi półciężkiej, z ramienia federacji WBC i WBA.