- Teraz chciałbym rewanżu z Usykiem! - nie ukrywa Daniel Dubois (22-2, 21 KO). Wczoraj wieczorem wychodził do ringu jako mistrz świata wagi ciężkiej federacji IBF, ale dopiero demolka nad Anthonym Joshuą (28-4, 25 KO) otworzyła niektórym oczy.
- Udowodniłem tym wszystkim niedowiarkom, jak bardzo się mylili. Od początku wiedziałem, że to moja noc. Krytycy wciąż powtarzali, że zostanę znokautowany, tymczasem widzieliście co się stało i kto kogo znokautował. To wciąż dopiero początek mojej podróży. Czuję się jak mistrz i chcę długo zachować ten tytuł jak najdłużej. Poprzedni rok wciąż był procesem dojrzewania i nauki. Dzisiejszy wieczór był niczym sen, musiałem po prostu wykorzystać tę szansę i moment. Teraz więc biorę na celownik Usyka i Fury'ego. Bardzo chciałbym szczególnie rewanżu z Usykiem, to byłaby szansa na moje odkupienie. Jestem wojownikiem, prawdziwym gladiatorem i teraz muszę w pełni wykorzystywać swój potencjał - kontynuował "DDD".
- Tej nocy byłem nie do powstrzymania. Joshua mógł we mnie wyrzucić cały arsenał, a ja i tak bym to przetrwał. Teraz to ja jestem nowym królem! - dodał Dubois.
- Zawsze wierzyłem w tego chłopaka. Ta wygrana otwiera nowe możliwości. Po rewanżu 21 grudnia może spotkać się i z Usykiem, i Furym. Zobaczymy co przyniesie ten rewanż. Wierzę, że Tyson pokona w nim Usyka, ale chciałbym też przeciwko Usykowi zobaczyć Daniela. Wciąż twierdzę, że Daniel znokautował już Usyka, a tamten cios na korpus był prawidłowy. Wierzę również, że w rewanżu go pokona - wtrącił Frank Warren, promotor Dubois.
- Dla mnie to była niespodzianka. Spodziewałem się, że wygra Joshua - komentował po wszystkim Aleksander Usyk (22-0, 14 KO), który ma na rozkładzie i Dubois, i Joshuę, i Fury'ego. - W niedzielę wracam już na obóz i będę kontynuował przygotowania do rewanżu z Furym - dodał Ukrainiec.