CIĘŻKIE BOMBARDOWANIE! WOJNA - BAKOLE ZŁAMAŁ ANDERSONA!

Redakcja, Informacja własna

2024-08-04

Ciężkie bombardowanie po obu stronach. Najbardziej unikani zawodnicy wagi ciężkiej naprzeciw siebie. Martin Bakole (21-1, 16 KO) przyjął dużo, ale to on przełamał ostatecznie Jareda Andersona (17-1, 15 KO)!

"Big Baby" świetnie wszedł w ten pojedynek. Zmieniał pozycję, bił dużo na dół, kąsał jabem, ale na kilkanaście sekund przed końcem rundy kongijski olbrzym wciągnął go na kontrę prawym podbródkowym, mocno zranił, poprawił od razu prawym sierpem i posłał niepokonanego Amerykanina na deski! Kiedy jednak sędzia skończył liczyć do ośmiu, zabrzmiał zbawienny gong na przerwę.

PRZEKRĘCONY MILLER TYLKO ZREMISOWAŁ Z RUIZEM >>>

Po niej Bakole ruszył dokończył dzieło zniszczenia, lecz Anderson zdołał dojść do siebie, podjął rękawice i wymiany w półdystansie. Ciosów zadali mniej więcej po równo, wciąż jednak większe wrażenie robiły bomby zadawane przez Martina. Runda trzecia kapitalna! Potencjalnie runda roku, a już na pewno w królewskiej kategorii. Obaj wyprowadzili i przyjęli mnóstwo mocnych ciosów. Nokaut wisiał w powietrzu, a oni stali naprzeciw siebie i wymieniali potężne uderzenia.

Czwarta odsłona niewiele gorsza. Lepiej wszedł w nią Anderson, ale Bakole po krótkim kryzysie znów ruszył jak czołg i to uzbrojony czołg, strzelający ciężką artylerią.

Koniec nastąpił w piątym starciu. Anderson zaatakował, jakby czując kryzys rywala, ten jednak wyczekał moment i krótkim lewym hakiem na szczękę znów posłał Jareda na deski. Ten szybko się poderwał, ale Kongijczyk od razu poczęstował go długim prawym krzyżowym, poprawił kolejnym bezpośrednim prawym i Jared po raz drugi w tej rundzie, a trzeci w ogóle, wylądował na macie ringu. Tym razem młody Amerykanin wstawał już z desek ciężko. Sędzia dopuścił go do walki, lecz po kilku następnych bombach wkroczył do akcji i przerwał dalszą rywalizację.