DAWNY TRENER FURY'EGO: NAROŻNIK BYŁ NIEPROFESJONALNY, A TAKTYKA ZŁA

Redakcja, Froch on Fighting

2024-08-03

Peter Fury - wujek Tysona Fury'ego (34-1-1, 24 KO), doprowadził go do wygranej nad Władimirem Kliczką i pierwszego mistrzostwa świata. Zaraz potem ich drogi się rozeszły, a Peter miał duże zastrzeżenia do pracy narożnika byłego już championa w walce z Aleksandrem Usykiem (22-0, 14 KO).

W połowie maja Usyk pobił Fury'ego niejednogłośną decyzją sędziów, mając nawet sporo większego Brytyjczyka w nokdaunie. Ale "Król Cyganów" już 21 grudnia w Rijadzie będzie miał okazję do rewanżu. Tym razem w stawce nie będą już jednak wszystkie cztery, a tylko trzy mistrzowskie pasy wagi ciężkiej - WBC, WBA i WBO.

- To, co działo się w narożniku podczas walki, było po prostu nieprofesjonalne. Zawsze wyznawałem zasadę, że tylko jeden człowiek powinien w przerwach pomiędzy rundami wydawać wskazówki i podpowiedzi. Kto tam był tak naprawdę trenerem? Ten gość z Ameryki? Niech więc mówi. A może ojciec? Niech w takim razie mówi on. Ale tak naprawdę w przerwach trzy lub cztery osoby cały czas coś gadało. I jak Tyson miał tego słuchać? Nie sądzę, żeby on w ogóle cokolwiek słyszał. To wyglądało jakby kumple próbowali podkręcić trochę bardziej Tysona do walki. Zawsze musi być jeden wyraźny głos z konkretnymi wskazówkami, a to wszystko wyglądało bardzo nieprofesjonalnie. Nie dość, że momentami krzyczały cztery osoby, to jeszcze każdy dawał inne wskazówki - irytuje się wujek i były trener Fury'ego.

- Jeszcze coś... Mamy do czynienia z wielkim facetem, który poszedł na bokserskie wymiany z elitarnym bokserem, który rusza się jak nikt inny w wadze ciężkiej. To nie miało sensu. Cała strategia i taktyka była zła od samego początku - dodał Peter Fury.

Sam Tyson zapowiedział już, że nie zamierza dokonywać żadnych zmian i do rewanżu z Usykiem będzie się szykować w tym samym składzie.