Liam Paro (25-0, 15 KO) pojechał na teren rywala i w ojczyźnie Subriela Matiasa (20-2, 20 KO) odebrał mu pas IBF wagi junior półśredniej.
Znany z piekielnie mocnego uderzenia mistrz rozpoczął nieco ospale ten pojedynek, wierząc jakby w swój cios i oddając pierwsze rundy. Potem zabrał się ostrzej do roboty, ale musiał już odrabiać straty.
Pretendent w połowie miał kryzys. Był podłączony w szóstej rundzie, zaś w siódmej dostał ostrzeżenie za ciosy w tył głowy, potem złapał jednak drugi oddech i dowiózł wygraną do końca. Po ostatnim gongu sędziowie wskazali na Paro w stosunku 116:111 i dwukrotnie 115:112.
- Wiedziałem, że to będzie ciężka przeprawa, wiedziałem jednak również, iż coś mam do udowodnienia tym wszystkim niedowiarkom - powiedział po wszystkim uradowany, a skazywany przez bukmacherów na porażkę Paro.