NA JESIEŃ UNIFIKACJA W WADZE ŚREDNIEJ!
Bezkrólewie nastało w wadze średniej po ruchach Giennadija Gołowkina. Ale wkrótce powinna odbyć się pierwsza unifikacja, a więc pierwszy krok w kierunku wyłonienia tego najlepszego.
Pas WBA bez walki przejął 40-letni Erislandy Lara (29-3-3, 17 KO). Nowym, niespodziewanym mistrzem IBF został Vincenzo Gualtieri (21-0-1, 7 KO). Mistrz WBC Jermall Charlo (32-0, 22 KO) nie występuje od dwudziestu sześciu miesięcy! I tylko na tronie WBO zasiadł Żanibek Alimchanuli (14-0, 9 KO), który wydaje się mistrzem z prawdziwego zdarzenia. Wciąż jednak za umiejętnościami sportowymi nie idzie jeszcze sława i uznanie.
Alimchanuli i Gualtieri chcą na szczęście unifikował tytuły. Kazach wystawi więc pas WBO, Niemiec dorzuci IBF, i będziemy mogli wskazać nowego lidera wagi średniej. Obie strony doszły do wstępnego porozumienia. Walka ma odbyć się 14 października podczas gali w Rosenberg w Teksasie.
Przyczyną tej patologii są przede wszystkim federacje sprzedające pasy. W zasadzie nie obchodzi ich jakość sportowa zawodnika, tylko kwestie marketingowo-narodowościowe. Jeśli ktoś jest znany (choćby z tego, że jest znany) albo reprezentuje odpowiedni kraj, to mu będą te pasy przyznawać, nawet poprzez wałowanie przeciwników.
Kolejną przyczyną jest faktycznie Canelo - rak zawodowego boksu. Ale w tym wypadku nie chodzi o samego Meksykanina, tylko o marketingową histerię, jaką wokół niego rozpętano. Jeśli istnieje jakiś zawodnik, który z przyczyn pozasportowych sprawia, że walczący z nim dostaje wypłatę, często większą od całej kasy, jaką taki bokser zarobił przez całą swoją karierę, to na taki jackpot będzie się chciał załapać kto żyw.
W ten sposób Meksykanin drenuje wszystkie co lepsze nazwiska z kategorii średniej, ponadto powoduje koszmarną nijakość kategorii... cruiser. Dopóki w półciężkiej siedzą typy w stylu Biwoła i Beterbijewa, cruiser również będzie dołowało. Bo a nuż Wielki Canelo zechce zwieńczyć karierę "pasem" w kategorii junior ciężkiej? W takim wypadku jednym z mistrzów musi tam być ktoś, kto byłby do pokonania albo do kupienia. Tutaj szyki popsuł im trochę Badou Jack, na którego pewnie mocno liczyli, tyle że on się na Canelo wypiął, bo nie chciał walczyć o pas "cruiser" z zastrzeżeniem, że będzie ważył 81 kilo :)
Co do większości się zgadzam, ale z tym obwinianiem Canelo za słabość cruiser to chyba trochę Cię poniesło
Bardziej bym tu widział winę różnic w wypłatach i zainteresowaniu między cruiser i ciężką. Przez to od zawsze najlepsi wcześniej czy później przechodzą do ciężkiej. Holyfield, Mormeck, Haye, Adamek, Usyk myślę, że mogliby spokojnie całą karierę robić limit junior ciężkiej, ale poszli za znacznie większym prestiżem ciężkiej
Moim zdaniem Canelo, a właściwie idące za nim pieniądze, wywarły wpływ na słabość kategorii cruiser. Jeszcze kilka lat temu była to przecież kategoria super mocna. Walczyli w niej Usyk, oprócz tego Briedis, Gassijew czy nawet Głowacki, w swoich najlepszych wydaniach.
Ale wtedy Alvarez jeszcze oscylował w granicach średniej. Kiedy tylko zaczął coś przebąkiwać o cruiser, od razu zaczęły się cyrki. Pas WBC zdobył Makabu a potem "bronił" go z Cieślakiem w warunkach i okolicznościach tak kryminalnych, że brakowało tam już chyba tylko tejpowania gipsem. Później trzymał ten pasek chyba z półtora roku, w międzyczasie wałując Makabu i żebrał o możliwość przekazania go w godne ręce rudego krętacza. Nie wyszło. Dlatego później na wabia wystawili Jacka.
Swoje pięć groszy dorzuciły federacje. Okolie, który był mistrzem wyłącznie z powodu brytyjskiego obywatelstwa i walk wyłącznie w UK, gdzie przechodziły mu te jego odrażające zapasy. W końcu trzeba mu było ten tytuł zabrać, bo nikt nie chciał już na to patrzeć. Cieślak zwałowany i w tym wypadku, bo raz że to mniej marketingowy Polak, dwa, Canelo by zeżarł, przeżuł i wypluł. Goulamirian to podobny przypadek. Zostawili mu ten pas, bo walczył w barwach Francji, więc pewnie był tam mocno popularny.
Podsumowując, uważam, że kiedy w końcu Canelo skończy z boksem albo po prostu zostanie odgórnie mianowany wiecznym wszechmistrzem wszechwszystkich wag, jak jakiś bokserski Kim Il Sung, odżyją wszystkie wagi pomiędzy średnią a cruiser.
Co do unifikacji, to cieszy że w obliczu takiej kaszany zawodnicy z pasami chcą wyłaniać najlepszego.
Moim zdaniem prawdziwym rakiem boksu są wielkie federacje pięściarskie, wszystkie bez wyjątku, choć każda w różnym stopniu, Każda ma na sumieniu nielogiczne decyzje i krzywdzące praktyki, ale niesprawiedliwością byłoby w jednym szeregu stawiać WBO razem z żartownisiami z WBA czy hipokrytami z WBC.
Usyk z Gasijewem poszli do ciężkiej, osłabiając cruiser, bo obaj już za bardzo nie mieli tam co robić. Podejrzewam, że gdyby wtedy Canelo był w super średniej byłaby większa szansa, że by zostali licząc na łatwe pieniądze za obicie rudego.
Jeśli chodzi o Goulamiriana to mam wrażenie, że główną rolę odgrywa tu "taniość" kategorii. Nie ma w niej wielkich pieniędzy więc nawet niebogaty promotor za małe pieniądze może odwalać tu dowolny szajs. Przypomnijmy tylko Guillermo Jonesa, który latami potrafił nie bronić pasa w tej wadzę, w tej federacji. A zarówno on jak i Goulamirian wielką popularnością się nie cieszą. Ostatnio mi się nawet kojarzy, że były problemy z jego przetargiem czy transmisją walki, bo nikt nie chciał za to płacić