Dwukrotny mistrz olimpijski (2018 i 2012) i były zawodowy mistrz świata trzech kategorii, Wasyl Łomaczenko (16-2, 11 KO) pokonał w sobotę w Nowym Jorku byłego mistrza świata Richarda Commeya i celebrował zwycięstwo owinięty flagą swojego rodzinnego miasta - Białogrodu nad Dniestrem. Nie spodobało się to innej bokserskiej legendzie Ukrainy - Władimirowi Kliczce.
- Wikipedia: "Patriotyzm lub duma narodowa to uczucie miłości i poświęcenia wobec ojczyzny, uczucie przywiązania do niej, uczucie jedności z rodakami". Wasyl Łomaczenko wygrał, ale czy brak flagi Ukrainy w celebracji po walce świadczy o reprezentowaniu kraju? O co tu do cholery chodzi? - stwierdził w mediach społecznościowych Kliczko, mistrz olimpijski (1996) i były zawodowy mistrz świata wagi ciężkiej.
Dodajmy, że kontrowersje wokół Łomaczenki (a także wokół innego gwiazdora ukraińskiego boksu, obecnego mistrza świata wagi ciężkiej Aleksandra Usyka) pojawiają się na Ukrainie od dawna. Nasiliły się w maju zeszłego roku, gdy ukraiński pięściarz Iwan Redkacz skrytykował Łomaczenkę za manifestowanie swojej religijności i twierdzenie, że rosyjska aneksja Krymu to forma "woli bożej". Wkrótce po werbalnym ataku Redkacza Łomaczenko podniósł podobno na niego rękę w kościele, co wzbudziło powszechne oburzenie.
Łomaczenko i Usyk w niektórych wypowiedziach wyrażają w mniej lub bardziej zawoalowany sposób swoje poparcie dla polityki Rosji na Krymie. Tak przynajmniej są odbierani przez wielu rodaków, co rodzi coraz większe napięcie, zwłaszcza że Władimir Putin zdaje się nieustannie dążyć do konfliktu z Ukrainą. Na ujawnionych w zeszłym tygodniu zdjęciach satelitarnych widać rosyjskie oddziały czekające na granicy na finalny rozkaz, który ma zapaść według części obserwatorów na początku przyszłego roku.