FURY: SAUNDERS MOŻE ZROBIĆ Z CANELO TO SAMO, CO ZROBIŁ MAYWEATHER
John Fury, ojciec mistrza świata WBC wagi ciężkiej Tysona Fury'ego twierdzi, że w jutrzejszym pojedynku mistrza świata WBA i WBC wagi super średniej Saula Alvareza (55-1-2, 37 KO) z mistrzem WBO Billym Joe Saundersem (30-0, 14 KO) stawia pieniądze na swojego rodaka.
CANELO I SAUNDERS ZGODNIE ZAPOWIADAJĄ SWOJĄ WYGRANĄ >>>
- Billy Joe może zrobić z Canelo to samo, co zrobił Mayweather (Floyd Mayweather pokonał Meksykanina stosunkiem głosów dwa do remisu w 2013 roku - przyp.red.). Takie są umiejętności Billy'ego. On wzniesie się na wyżyny jak mój syn w wielkich walkach, jest w stanie wygrać z każdym. Ma ten niewygodny styl mańkuta. Gdyby był aktywny, gdyby regularnie walczył, byłby wspaniałym zawodnikiem. Pandemia go powstrzymała. Mój syn też byłby lepiej dysponowany, gdyby częściej ostatnio walczył. Ale i tak stawiam forsę na Billy'ego. Canelo to wspaniały zawodnik, ale ma wiele wad i jeżeli team Billy'ego je dostrzeże, Saunders wygra - powiedział Fury.
- Jaja i odpowiednie nastawienie do walki: te rzeczy decydują o zwycięstwie, a Billy'emu ich nie brakuje. Pochodzi z rodziny ludzi, którzy mają walkę we krwi. Wie, co zrobił Tyson Fury i wniesie do ringu naszą dumę. Nie jestem uprzedzony, nie chodzi o to, że Billy jest Cyganem (wywodzi się ze społeczności travellersów, zwanych często na Wyspach Gypsies, czyli Cyganami - przyp.red.). Mayweather dał Canelo lekcję boksu, Billy też może to zrobić, choć w innym stylu. Inna sprawa, że walczy w Ameryce, potrzebuje nokautu. Pamiętamy walkę Tysona z Deontayem Wilderem... Widzę zresztą wiele podobieństw między Tysonem i Billym. Jeżeli Billy będzie w takiej formie jak w walce z Davidem Lemieux, zobaczymy wielki występ. Ale będzie musiał wygrać przez nokaut - tako rzekł ojciec ''Króla Cyganów''.
Czy oni okłamują samych siebie czy jak? Nie znają historii Alvareza? Osobiście nie mam pojęcia na co oni liczą.
Na punkty Saunders wygrać tej walki nie ma szans już na starcie chyba że posyłałby regularnie Rudego na deski ale tu dochodzimy do kolejnego problemu- Billy nie ma ciosu.
Rozumiem że nie takie sytuacje się zdarzają ale śliski i twardy Alvarez którego nie zranił bardzo solidnie w dwóch walkach nawet GGG (wygrał walki ale od czasówki był daleki Kazach) raczej nie padnie od kogoś kto ma poniżej 50% KO...
Stawiam że Saunders będzie uciekał po ringu od czasu do czasu zadając jakieś ciosy- nastawienie skrajnie defensywne z możliwymi kłopotami w pewnym momencie. Skupi się na tym żeby nie dać się ustrzelić a nie na wygranej. A Alvarez sukcesywnie na tej swojej wołowinie będzie parł do przodu z mocnymi ciosami. Sędziowie docenią agresję Rudego i wygra tą walkę wyraźnie niezależnie od skuteczności. Porównanie do Mayweathera bez sensu. Alvarez się rozwinął od tamtego czasu- nabrał doświadczenia i niesamowitej krzepy. Tu dodatkowo nie będzie duszony limitem tylko wyjdzie do ringu na pełnej mocy + sam będzie aktorem pierwszoplanowym któremu nikt krzywdy nie da zrobić.
Jeśli Saunders ustrzeli Alvareza zacznę chyba wierzyć w słowa Wildera o cygańskich oszustwach by wydaje mi się to tak nierealne że zbierałbym szczękę z podłogi xD