Aleksander Powietkin (35-2-1, 24 KO) nie ma już lekko z młodszymi, głodnymi przedstawicielami wagi ciężkiej. W sobotę doświadczony Rosjanin zremisował w Arabii Saudyjskiej z Michaelem Hunterem (18-1-1, 12 KO), ale w opinii większości kibiców to Amerykanin bardziej zasłużył na wygraną i remis jest małym ukłonem w kierunku "Saszy".
Ivan Kirpa, trener Powietkina, uważa, że o przeciętnym występie jego podopiecznego zdecydowała pierwsza, udana dla Huntera runda, w której zdołał on szybko zranić boksera z Rosji.
- Aleksander stracił przez to jakieś pierwszych pięć rund (przez problemy w pierwszej odsłonie - red.). Spodziewaliśmy się, że Hunter zacznie sprintem. Powietkin miał stosować zwody, przepuszczać ataki rywala i samemu zadawać ciosy. Potem były momenty, że "Sasza" mógł znokautować Huntera, ale on ma pewną cechę - jest dżentelmenem, a na ringu nie zawsze jest to mile widziane. Były momenty, kiedy można było wykończyć Huntera - powiedział trener Powietkina.
Zobaczymy, jaki będzie kolejny krok w karierze rosyjskiego weterana. Nie można wykluczyć, że w nowym roku Rosjanin i Amerykanin przystąpią do rewanżu.