Szef federacji World Boxing Council podkreśla, że jeśli Saul Alvarez (49-1-2, 34 KO) jest czegoś winny, to tylko tego, że nieświadomie zjadł skażone mięso.
Dwie przeprowadzone w lutym kontrole antydopingowe wykazały obecność w organizmie Meksykanina clenbuterolu. "Canelo" od początku zapewnia, że jest niewinny stosowania dopingu, a zakazana substancja znajdowała się w skażonym mięsie, z którym, jak twierdzi, jest powszechny problem w jego ojczyźnie.
- Każdy sportowiec odpowiada za to, co dostaje się do jego organizmu, a "Canelo" jest winny tego, że zjadł to mięso i dopuścił się zaniedbania. Nie jest jednak fair oskarżać go o doping, bo z dowodów wynika, że go nie stosował. Swoją postawą narobił sobie jednak wrogów, a cała ta sytuacja niestety odbiła się negatywnie na boksie. Mam jednak nadzieję, że wszystko to pomoże innym sportowcom, jak i pomoże w walce z poważnym problemem clenbuterolu w sporcie i naszym kraju - powiedział Mauricio Sulaiman, rodak Alvareza i szef WBC.
Na czas śledztwa "Canelo" został zawieszony przez Komisję Sportową Stanu Nevada. Osiemnastego kwietnia zostanie przez nią przesłuchany i wtedy okaże się, czy zostanie zdyskwalifikowany na dłużej.
Z powodu ostatnich wydarzeń Alvarez wycofał się w tym tygodniu z walki rewanżowej z Giennadijem Gołowkinem (37-0-1, 33 KO), z którym miał się spotkać 5 maja w Las Vegas. Kazach zaboksuje tego dnia z innym przeciwnikiem.