- Uwielbiam presję, a to duża walka. Podchodzę do niej po cennym zwycięstwie i choć Kiladze nie ma najsławniejszego nazwiska, to muszę dać równie dobry występ jak przeciwko Szpilce - mówi na godziny przed starciem z Iago Kiladze (26-1, 18 KO) cięższy od swojego przeciwnika o blisko osiemnaście kilogramów Adam Kownacki (16-0, 13 KO).
- Dzięki kolejnym wygranym ludzie będą utrwalać sobie w świadomości moje nazwisko. Ja zaś będę piął się w górę. Szczerze mówiąc wcześniej nie wiedziałem o swoim rywalu nic. Widziałem co prawda jego zdjęcie z Władimirem Kliczką, gdy byłem na obozie u Kliczki, ale wtedy nie miałem pojęcia, że to właśnie on. Dopiero gdy dostałem ofertę zaboksowania z tym zawodnikiem, zrozumiałem, że wtedy widziałem go z Kliczką. Wcześniej Kiladze występował w kategorii cruiser, dlatego nie interesowałem się jego dokonaniami. Są dwa scenariusze na ten pojedynek. Albo skończy się w podobny sposób jak ze Szpilką, albo będę musiał go gonić przez dziesięć rund, bo to naprawdę dobry zawodnik. Spodziewam się trudnej przeprawy - nie ukrywa nasz "Babyface".
WSZYSTKO O KOWNACKI vs KILADZE >>>
- Podczas obozu koncentrowaliśmy się na skracaniu ringu i dystansu. Właśnie taki mam plan na ten pojedynek. Powinienem go pokonać przed czasem. Nie jestem już najmłodszy, mam 28 lat, a moim celem jest zdobycie mistrzostwa świata wagi ciężkiej. Rywalizacja jest spora, nie brakuje bardzo dobrych zawodników i ciekawych wyzwań. Waga ciężka znów stała się interesująca. Nie lekceważę przeciwnika, spodziewam się trudnej przeprawy, z drugiej jednak strony liczę na szybką robotę i walkę o tytuł jeszcze w tym roku - dodał Kownacki.