BYŁY JUŻ TRENER KOWALIOWA: TO ZŁY CZŁOWIEK, ALE BIJE BARDZO MOCNO

Redakcja, Boxing News Online

2017-11-24

- Ludzie powinni znać prawdę na jego temat i o naszej współpracy - mówi John David Jackson, były już trener Siergieja Kowaliowa (30-2-1, 26 KO). Dawny król wagi półciężkiej po dwóch porażkach z Andre Wardem jutrzejszej nocy stanie przed szansą odzyskania pasa federacji WBO. Musi tylko pokonać Wiaczesława Szabrańskiego (19-1, 16 KO).

- To nie jest miły facet ani dobra osoba. I to był największy problem w naszych relacjach. Chciałem mu pomóc, podobnie jak Don Turner, ale wszystko skończyło się dla nas obu tak jak z jego wcześniejszym trenerem, Abelem Sanchezem. Nadszedł najwyższy czas, by Siergiej spojrzał w końcu na siebie i przyznał, że naprawdę ma problem. Nasza współpraca zakończyła się źle, ale tak naprawdę od samego początku nie układała się zbyt rewelacyjnie i chcę, by ludzie to wiedzieli. Kowaliow nie ma zbyt dużo przyjaciół, a nawet ci, którzy są bliżej niego, również przyznają, że to nie jest dobry człowiek. Wspólnie mamy za sobą kilka wielkich nocy, lecz poza salą treningową nie spędzaliśmy razem czasu. To była zwykła relacja na linii trener-zawodnik. Gdybyśmy mieli lepsze relacje międzyludzkie, osiągnęlibyśmy również lepsze wyniki sportowe. Rozmawiałem z nim o tym, jednak nie było takiej woli z drugiej strony - mówi Jackson.

- Wynik rewanżu z Andre Wardem nie był dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałem przed drugą walką, że Siergiej nie będzie w stanie przeciwstawić się mu w półdystansie. Wiedzieliśmy również, że ma kłopoty z przyjmowaniem ciosów na korpus. Być może Ward nie bije najmocniej i najszybciej, doskonale jednak wie jak wykorzystywać swoje atuty, a to właśnie cechuje tych najlepszych zawodników. Zmysł do walki i mądrość ringowa znaczą więcej niż wszystkie inne atuty. Mimo wszystko to my powinniśmy wygrać pierwszy pojedynek. Siergiej był wtedy lepszy, ale Ward ma to do siebie, że analizuje i wyciąga wnioski. Wtedy nasi rywale byli znacznie mocniejsi niż Warda, do tego Andre miał długie przerwy i zdawałem sobie sprawę, że jeśli mamy wygrać, to właśnie za pierwszym razem. Siergiej oddał końcówkę, ale moim zdaniem wygrał wcześniej osiem rund. Nie ma mowy, że to przegraliśmy. Wtedy nas oszukano. Druga walka faworyzowało już Warda - dodał były już szkoleniowiec rosyjskiego bombardiera.

Jutro w nocy przeciwnikiem "Krushera" będzie Wiaczesław Szabrański. W stawce będzie wakujący po Wardzie tytuł WBO.

- Nie wiem za dużo o tym zawodniku, lecz jeśli myśli o sukcesie, powinien na początku zaatakować tułów Kowaliowa. Ward pokazał, co należy robić, choć oczywiście Szabrański nie zbliża się nawet swoim talentem do Warda. Siergiej wciąż ma swoje wielkie atuty, szczególnie wtedy, gdy boksuje w dystansie. No i nikt nie może powiedzieć tak dużo o sile jego ciosu jak właśnie ja. On bije naprawdę bardzo mocno. Szabrański musi zaadaptować się do warunków panujących w ringu, atakować korpus i przeczekać, aż Kowaliow nieco osłabnie - zakończył były mistrz świata dwóch kategorii, obecnie jeden z najlepszych i najbardziej cenionych trenerów.