GERVONTA DAVIS ROZBIŁ WALSHA I OBRONIŁ PAS IBF
Gervonta Davis (18-0, 17 KO) bardziej męczył się wczoraj z uzyskaniem wymaganego limitu kategorii super piórkowej, niż dziś między linami ringu w Londynie. W wielkim stylu pokonał niezwyciężonego dotąd Liama Walsha (21-1, 14 KO) i po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji IBF. Anglik był obowiązkowym pretendentem.
Już w pierwszej rundzie Davis zmusił faworyta gospodarzy do głębokiego odwrotu i defensywy. Widoczna była spora różnica siły. W drugiej odsłonie challenger uruchomił nogi oraz prawy jab, wszystko się nieco wyrównało, choć drugie starcie również sędziowie zapewne zapisali na korzyść championa.
W trzecim Amerykanin narzucił jeszcze większy pressing, a każdy jego cios ranił przeciwnika. W końcu posłał go na deski. Walsh z trudem powstał na osiem i na dobrą sprawę już wtedy arbiter Michael Alexander mógł zastopować potyczkę. Ale puścił ją... Na kilkanaście sekund. Po kilku kolejnych bombach wkroczył do akcji, ogłaszając wygraną Davisa.
- Najpierw pokazałem swoją ringową inteligencję, a potem go zraniłem. Sędzia wkroczył w dobrym momencie, bo prędzej czy później i tak skończyłoby się to nokautem - powiedział nowy pupilek Floyda Mayweathera Jr, który dopingował go z pierwszego rzędu.
Zreszta jego nawet na Farmera nie pusci
- Zależy od tego, co będziemy chcieli zrobić. Możemy to przeciągnąć do dziewiątej czy dziesiątej rundy. A równie dobrze możemy wszystko zakończyć już w pierwszej
Najlepszy pod każdym względem.
Zobaczymy co będzię....