ANTHONY JOSHUA ZAPRASZA KLICZKĘ NA SWOJĄ WALKĘ Z MOLINĄ
Anthony Joshua (17-0, 17 KO) zaprasza Władimira Kliczkę (64-4, 53 KO) do pierwszego rzędu na swoją drugą obronę tytułu mistrza świata wagi ciężkiej federacji IBF. Anglik 10 grudnia w Manchesterze spotka się z Erikiem Moliną (25-3, 19 KO).
Plan Eddiego Hearna, promotora Joshuy, jest jasno określony. Po wygranej nad Moliną, w okolicach kwietnia na jednym z dwóch stadionów piłkarskich, ma dojść do starcia Joshuy z Kliczką o pasy IBF i wakujący WBA. Taki pojedynek był już dyskutowany wcześniej, jednak opieszałość władz World Boxing Association spowodowała, iż wszystko się przeciągnęło, a Joshua ostatecznie wybrał kandydaturę pogromcy naszego "Górala".
- Jeśli tylko Kliczko chciałby popatrzeć z bliska na moją walkę, nie mam z tym najmniejszego problemu. Jeśli tylko znajdzie na to czas, będzie bardzo mile widziany na tej gali. Ja na jego miejscu tak bym postąpił. Nie mam nic do ukrycia, a zresztą nauczyłem się, że oglądanie kogoś nic tak naprawdę nie daje, dopóki nie stanie się z tym kimś w ringu. To zupełnie co innego i dlatego też nie mam nic przeciwko temu, aby ktoś mnie oglądał na żywo. To nie ma nic wspólnego z późniejszą bezpośrednią walką twarzą w twarz - uważa mistrz olimpijski sprzed czterech lat i aktualny champion International Boxing Federation.
Ambitny Molina zapowiada, że da Anglikowi najtrudniejszą przeprawę w całej jego karierze. Anthony jednak podchodzi do tego wszystkiego ze spokojem godnym mistrza.
- Bez względu na to, z kim przyjdzie mi się zmierzyć, traktuję rywala mentalnie zawsze na takim samym poziomie. Mam zamiar wyjść do ringu i udowodnić, że jestem poziom wyżej od Moliny. Wyjątkowych pięściarzy wyróżnia to, że takie walki jak te kończą stosunkowo łatwo - dodał Joshua.
Czy zbawił niech każdy sobie odpowie. Dla mnie osobiście narobił prędzej bałaganu i choć kapitalnego sukcesu odmówić mu nie można to to jak go wykorzystał woła po prostu o pomstę do nieba. Hejterzy Władka pewnie mają niezły ubaw z tego jak został on przez Tysona wykolegowany a jego plany zostały pomieszane. Miał w rewanżu walczyć o wszystko co miał oprócz IBF a teraz przyjdzie mu po 1,5 roku wyjść do AJ który jest prawdopodobnie najbardziej niebezpiecznym pięściarzem w Hw i niezależnie od wyniku i tak w świadomości wielu kibiców wpadki tamtej nie odkupi.
Fury gruby i zadowolony siedzi na emeryturze popijając drinki i obserwuje z boku sytuację udając wielce zdołowanego. Nie zostały do dziś wyjaśnione do końca jego wpadki, nie został obarczony karą za niewypełnienie umowy choć kasę dodatkową za klauzulę przyjmował pewnie chętnie, nie walczy z nikim, sprezentował możliwość wywalczenia mistrzostwa wielu pięściarzom którzy nie mieliby wcześniej zbyt dużych na to szans i jeszcze zapewne wykorzysta starego Włada do sprawdzenia groźnych rywali typu AJ właśnie nie dając mu możliwości rewanżu lub dając go zdecydowanie za późno.
Jeden wielki bałagan. Miało być ożywienie a jest bałagan. Miał być nowy król a jest grubas z depresją.
Trzeba trzymać więc kciuki że dojdzie chociaż do tego spotkania (Joshua vs Klitschko) bo na razie licho to wygląda. Na Wildera nie ma co liczyć bo facet od maja 2015 roku nie dał walki Powietkinowi a serwuje nam ciągle tylko walki z pięściarzami wyciągniętymi z kapelusza i nic nie wskazuje na to że się to zmieni.
@BlackDog
Widzę, iż bardzo zabolała Cię porażka Twojego idola z chorym psychicznie facetem :D Ale daj sobie już spokój :)
Ale dlaczego mam sobie dać spokój? Minął rok, na stronach bokserskich o tym wspominają więc i ja napisałem co myślę o bałaganie jaki niewątpliwie tamta porażka a raczej późniejsze postępowanie zwycięzcy narobiło. Czy od razu musi chodzić o ból? xD Rozumiem że Sander na konkurencji też ma ból, i autor na ringpolsce który o tym napisał również tylko trochę inny?
Nie mój drogi. Napisałem praktycznie same suche fakty a te niezaprzeczalnie pokazują że Tyson nie spełnił pokładanych w nim nadziei po swoim wielkim triumfie narobił w Hw ogromnego zamieszania i to by było na tyle z jego dokonań już po owym sukcesie o którym również wspomniałem.
Z wielkiego odrodzenia wyszło co wyszło i trzeba o tym pamiętać podsumowując całą sytuację bo mnie walka Ruiza z Parkerem nie przekonuje do tego bym uznał że wytworzył się fantastyczny ruch w ciężkiej godny wypieków na twarzy.
Jak masz pisać takie pierdolety jak wyżej to lepiej Ty sobie daj spokój ;D
Tak jak szanuję Twoje opinie o boksie i w wielu przypadkach się z nimi zgadzam tak tutaj wylewa się złość
fanboya Kliczków. Ja tam wierzę, że Fury ma niepoukładane w głowie i w momencie jak zdobył pas stracił cel
sportowy a brytyjskie mainstreamowe media masakrowały go za kontrowersyjne poglądy. O tyle dziwne, że koleś swoim wizerunkiem klauna wyraźnie się bawił a potem nagle "czemu mnie nie traktują poważnie i nie biją pokłonów przed mistrzem HW".
Długo by można o tym pisać i się spierać ale w sumie to chyba nie ma sensu bo zdania i tak zapewne nie zmienimy. Być może Fury ma problemy natury psychicznej ale on nie ma ich od wygranej z Władem a od dawna i zapewne nie raz w podobnym stanie "duchowym" w jakim był wychodził do walk i je wygrywał. Jak dla mnie za dużo tu nieprawidłowości i dziwnych zbiegów okoliczności bym uwierzył że Tyson rzeczywiście zmasakrowany przez depresję nie jest w stanie boksować. Wpadki na testach, ciężki rewanż (bo łatwa walka z takim punczerem nigdy nie będzie nawet jak na taką wygląda) itd. Mnie to nie przekonuje a już w szczególności te tłumaczenia. Tyson to inteligentny facet jest więc na pewno zachowując się od lat tak a nie inaczej wiedział jak będzie odbierany. Nie bój się, nie załamało go że ktoś nie godzi się na jego homofobiczne teksty i nie zachwyca się wygraną nad Władem. Zresztą facet nie zachowuje się jak ktoś w ciężkim dołku a raczej jak ktoś kto wszystko sobie olał i się dobrze z tym czuje. To nie przez akceptację kibiców stał się sławny i miewał na takim etapie kariery możliwość walki z Hayem za 5 milionów funtów. Fury miał przed sobą fantastyczną przyszłość i wielkie walki do zrobienia więc nie wierzę że nagle stracił motywację. Tym bardziej że chwilkę wcześniej ją miał jeszcze po wygranej jeżdżąc do USA i cisnął się z Wilderem w ringu po jego walce.
Ja tego nie kupuję. Doping to w moim odczuciu główna przyczyna a druga sprawa to to że walka rewanżowa z Władem mogła (choć nie musiała) tą bajeczną sytuację zniszczyć (wygrana bardzo dużo by nie zmieniła zaś przegrana i owszem). A Fury ma czas by Włada ominąć tak jak i przeczekać afery dopingowe które powinny być dawno wyjaśnione. Powinno być jasno i klarownie powiedziane czy Fury jest winny czy nie i czy pauza wynika z tego powodu czy po prostu będą teraz z wujaszkiem opowiadać że wrócą jak im się zachce co jest nieprawdą. Mogę wyjść w tym momencie na fanboya K2 czy hejtera Tysona ale on stracił pasy a nie je oddał. Oficjalnie może i był to wakat ale to było tylko wyprzedzenie działań federacji (być może po dogadaniu się) by uniknąć dymu.
Co do zaś dziedzictwa Włada. Może i ma 3 akcje ale dopóki wystarcza to by rządzić i deklasować latami kolejnych przeciwników jest/był wielkim mistrzem. Wiele można Kliczce odmawiać ale niech Tyson wróci i przez następne 10 lat nie da się pokonać konkurentom wtedy będzie można porozmawiać o tym kto osiągnął więcej. A jeśli Tyson miałby takie złe zdanie o Władku to czemu jest spełniony? Przecież pokonał kogoś kto wielkim mistrzem wcale nie był? Tyle że sytuacja jest podobna do jego tekstów o Lewisie. Najpierw wyzywanie, szydzenie a później w ringu oko w oko zalany łzami przepraszał i tłumaczył że wcale tak nie myśli. Tak i Władek nie jest wielkim mistrzem by chwilę później wspominał jaki był wspaniały i że nigdy mu nie dorówna w osiągnięciach co mówił przy innej okazji. Promocja promocją a jego prawdziwe zdanie prawdziwym zdaniem.
Wystarczało oczywiście powinno być bo w końcu po latach znalazł się Tyson ;D
Po co?
Jasne że byli lepsi co nie zmienia faktu że Władek solidnie wpisał się w historię boksu i raczej swojej pozycji po zakończeniu kariery wstydzić się nie będzie musiał.
Natomiast co do Tysona Fury'ego to bez kitu. Widać że bardzo a raczej BARDZO go cenisz. Talent na miarę top 1 Hw ever? A na jakiej podstawie Ty wyciągasz takie wnioski mój drogi? Na podstawie pokonanie 1 gościa którego określasz mianem "dobrego" czy bez "rewelacji"? Na jakiej podstawie można ocenić zawodnika jak nie na podstawie tego co osiągnął? Rozumiem że na podstawie przewidywania w głowie jak by się skończyło dla niego spotkanie z innymi ciężkimi z innych epok. Rozumiem że Ty na podstawie walki z Władkiem którego oceniasz tak jak oceniasz widzisz u Tysona cechy które sprawiają że widzisz w nim talent na miarę best Hw ever i widziałbyś go wygrywającego z tuzami z wcześniejszych lat?
Nie wiem czy Ty to widzisz ale ja ewidentnie widzę tu brak spójności i logiki. Jeśli największym dokonaniem Tysona jest pokonanie dobrego ale bez rewelacji pięściarza to skąd założenia że ma aż tak olbrzymi talent?
Wład Władem ale ja np bardzo chętnie zobaczyłbym jak sobie radzi Fury z tak silnym ciężkim który idzie do przodu po swoje jak np AJ. Coś czuję że mogłoby szybko się okazać że aż taki Fury uzdolniony nie jest ;D
Fragment o depresji pominę bo tu również nie będzie u nas zgody. Ja w depresję Tysona nie wierzę. Ty wierzysz. Pomińmy to.
"A po co by mieli przeczekać gościa, którego pokonali?"
Fury wygrał walkę ale nie zrobił tego w spektakularny sposób mając nie wiadomo jaki zapas możliwości. Wład zadał 4 ciosy a on 6 w większości rund (liczby przykładowe) i tak sobie to zwycięstwo uzbierał. W 12 rundzie był solidnie podłączony. Walka z Władimirem szczególnie tak zmotywowanym to zawsze będzie ogromne ryzyko dla kogoś takiego jak Fury (brak super odporności) bo to punczer i to uzdolniony punczer. Przegrywając Fury traci wszystko natomiast w obecnej chwili mimo że dość żałośnie się od tego rewanżu wymigał (lub przeciągnął w czasie jego miejsce działając tragicznie na niekorzyść 41 letniego niedługo Włada) będzie uważany za lepszego bo w końcu to on jest zwycięzcą ich walki. A Władkowi akurat rewanż należał się jak psu buda. Nie doceniasz go? To choćby na podstawie kontraktu który Fury dobrowolnie podpisał mając z tego korzyści. Różnica między zaś przełożeniem walki przez Włada a czynami Tysona jest taka że jednak Wład do walki wyszedł a cygan z uśmiechem na ustach komentuje wydarzenia w boksie który miał być przyczyną jego problemów i popija drinki zapowiadając powrót w marcu...