SENSACYJNE NOKAUTY Z HISTORII BOKSU (cz. 1)
Nie ma znaczenia, jak wielkim faworytem jest jeden z zawodników, w boksie underdog (chłopiec do bicia?) zawsze może wszystko obrócić jednym celnym ciosem. Przekonało się o tym wielu znakomitych pięściarzy, niektórzy z nich przegrywali z zawodnikami teoretycznie słabszymi o kilka klas. Prezentujemy pierwszą z trzech części krótkiego cyklu o najbardziej niespodziewanych nokautach w historii.
10. Ricardo Mayorga TKO 3 Vernon Forrest (25 stycznia 2003)
Szalony nikaraguański zabijaka nigdy nie nauczył się podstaw techniki bokserskiej, ale jego zwierzęca siła i naturalna agresja wystarczyły do pokonania jednego z najbardziej utalentowanych pięściarzy ostatnich dwóch dekad – i to w walce unifikacyjnej o pasy WBA Super i WBC wagi półśredniej. Forrest był dużym faworytem, przystępował do pojedynku opromieniony dwoma zwycięstwami nad samym Sugar Shane’em Mosleyem, a Mayorga – choć niewątpliwie groźny – nie był traktowany poważnie i stanowił raczej managuański folklor w zawsze mocnej kategorii. Wiecznie nabuzowany "El Matador" od razu ostro ruszył na Forresta i tuż przed końcem pierwszej rundy zanotował flash-knockdown. Amerykanin odżył w drugim starciu i kilka razy mocno trafił Mayorgę, ale jego ciosy nie robiły większego wrażenia na latynoskim wojowniku. W trzeciej odsłonie doszło do twardej wymiany, po której zraniony Forrest poleciał na liny, a tam Mayorga wykończył go cepem z prawej ręki.
9. Vince Phillips TKO 10 Kostya Tszyu (31 maja 1997)
Wychodząc do ringu 32-letni Phillips miał już na koncie trzy porażki i status zawodnika z zaplecza czołówki. Wydawało się, że tytuł mistrza świata jest poza zasięgiem punchera urodzonego w Pensacoli, wszak trzynaście miesięcy wcześniej został on zdemolowany przez znakomitego Ike’a Quarteya w walce o tytuł WBA w wadze półśredniej. Wszyscy spodziewali się, że tak samo odprawi go wielki Kostya Tszyu, który miał już na koncie pięć udanych obron pasa IBF kategorii super lekkiej i jako jeden z najbardziej obiecujących bokserów świata był wymieniany w gronie potencjalnych rywali samego Oscara De La Hoi. Jak zwykle wszystko zweryfikował ring, w którym dwaj nienaturalnie silni pięściarze stoczyli pasjonujący bój. W siódmej rundzie Tszyu po raz pierwszy wylądował na deskach. Wstał z uśmiechem, ale kilka minut później nie było mu już wesoło. Jeszcze po dziewięciu odsłonach wynik oscylował w granicach remisu, ale w dziesiątej Phillips rozbił czempiona i znokautowanego na stojąco faworyta przed brutalnym finiszem ratować musiał sędzia Benjy Esteves Jr.
8. Iran Barkley KO 3 Thomas Hearns (6 czerwca 1988)
"Hitman" z Detroit przystępował do tego pojedynku jako żywa legenda i wciąż jeden z najlepszych pięściarzy świata. W poprzednim występie jako pierwszy bokser w historii zdobył tytuł mistrza świata czwartej kategorii, wcześniej dwukrotnie był wybierany przez magazyn The Ring i BWAA najlepszym pięściarzem roku (1980 i 1984), a przegrywał tylko z Leonardem i Haglerem. Skazywany na porażkę Barkley nie krył zresztą, że "Motor City Cobra" należy – obok właśnie Haglera i Leonarda – do jego ulubionych zawodników, których podziwiał jeszcze jako amator. W pierwszych dwóch rundach różnica klas była widoczna – Hearns trafiał, gdy tylko chciał i nokaut zdawał się być kwestią czasu. Do trzeciego starcia 28-letni "The Blade" wychodził krwawiąc z rozcięć nad oczami i na dolnej wardze. Tommy rozluźnił się jednak za bardzo – zagapił się i przyjął potężny kontrujący prawy, po którym padł ciężko na deski. Cudem wstał, ale Barkley nie wypuścił z rąk życiowej szansy i zastopował słynnego rodaka, odbierając mu pas mistrza świata WBC wagi średniej.
7. Sven Ottke KO 10 Anthony Mundine (1 grudnia 2001)
Ten pojedynek był niczym komedia pomyłek. 34-letni weteran Ottke przystępował do 12. obrony pasa IBF w wadze super średniej – miał więc na koncie więcej wygranych walk mistrzowskich niż jego rywal występów w ogóle. Niemiec legitymował się bilansem 24-0, natomiast Mundine (10-0) pierwszą zawodową potyczkę stoczył ledwie 15 miesięcy wcześniej. Mimo tego to wyszczekany były rugbista, który przedstawiał się niemieckim dziennikarzom jak "The Man", miał niemal pełną kontrolę nad tym, co działo się w ringu. Niekonwencjonalny styl pretendenta sprawiał prezentującemu typowo europejską szkołę boksu mistrzowi niemałe kłopoty. Bardziej atletyczny Mundine zaskakiwał niemieckiego faworyta pracą nóg i ciągłymi zmianami pozycji. Nietypowe, finezyjne ataki Australijczyka – jak podwójny jab mańkuta, a następnie akcja już z naturalnej pozycji zakończona celnym ciosem przednią ręką – wytrącały czempiona z rytmu. Mimo straty dwóch punktów za uderzenia po gongu Mundine i tak wyraźnie prowadził po dziewięciu odsłonach (w ósmej był nawet bliski wygranej przed czasem). I właśnie wtedy jego przeciwnik, który w dwudziestu czterech wygranych zawodowych walkach zanotował jedynie cztery nokauty i powszechnie uchodził za "waciaka" pokroju "Magika" z Brooklynu, brutalnie znokautował przeciwnika kontrującym prawym prostym podczas wymiany na środku ringu. Mundine został wyliczony do dziesięciu i długo nie podnosił się z maty.
6. Corrie Sanders TKO 2 Władimir Kliczko (8 marca 2003)
Przed tą walką mówiło się, że tylko jeden człowiek może rywalizować w ringu z młodszym z braci Kliczko – Lennox Lewis. Jedyna w karierze Władimira porażka z rąk Rossa Puritty wydawała się być odległym błędem młodości, a 27-letni "Doktor Stalowy Młot" zdawał się wchodzić w szczytowy okres kariery, choć już miał na koncie pięć bezproblemowych obron tytułu mistrza świata WBO wagi ciężkiej. Corrie Sanders, który wygrał dopiero dwie potyczki po przegranej z Hasimem Rahmanem, nie miał być większym wyzwaniem niż Byrd, McCline, Botha czy Mercer. Kliczko wiedział o jego sile, zapewniał o swojej gotowości. Lecz już w pierwszej rundzie okazało się, że łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Bezpośredni lewy "Snajpera" z Pretorii zadziwiająco łatwo odnajdywał drogę do szczęki Ukraińca i Władimir dwa razy lądował na deskach. Minuta przerwy nie pozwoliła mu się zregenerować i po dwudziestu trzech sekundach (i kolejnych dwóch nokdaunach) drugiego starcia pojedynek został przerwany, a 37-letni Corrie Sanders mógł przez rok cieszyć się z mistrzowskiego pasa, który odebrał mu potem Witalij Kliczko.
W kolejnych częściach przedstawimy pozycje 5-1 oraz ranking najbardziej szokujących nokautów z udziałem polskich zawodników. Odwiedzajcie regularnie BOKSER.ORG.
Walka Kliczki z Sandersem - mega. Zdecydowanie niższy zawodnik zrobił z Włada siekanego kotleta, do narożnika po pierwszej rundzie Ukrainiec szedł na miękkich nogach, z przerażeniem w oczach. Kobita (wielka fanka Braci) mówi, że się wtedy poryczała - podobnie jak w walce Wit vs Lewis, kiedy makabryczna kontuzja starszego Kliczki nie pozwoliła mu już na kontynuację pojedynku.
Brawa za pomysł.
Takie ciekawostki, statystyki uwielbiam.
Jeszcze raz brawa dla autora!
#
#
Sven Ottke (SMW) to jest w ogóle ewenement na skalę światową.
Gościu jest jednym z niewielu niepokonanych mistrzów świata w historii boksu we wszystkich kategoriach wagowych 34(6KO)-0-0.
W wadze super średniej jeszcze tylko Joe Calzaghe zakończył karierę niepokonanym 46(32KO)-0-0.
Do tego grona może dołączyć jeszcze Andre Ward, ale zobaczymy jak mu pójdzie w LHW.
Super sprawa.
Ciekawe jakie jeszcze Upsety umieści na swojej liście Leszek Dudek, czekam z ciekawością i niecierpliwością na kolejną część.
Podejrzewam, że na tej liście może znalezć się mój.... "NICK"...;-)
P.S. Sanders postraszył nawet Vitka...:-)
Fajny gość, tylko wydaje się, że mu coś zle karierę poprowadzili, albo sam nie wiem...nie przykładał się solidnie do swojej, jakby nie było pracy?
A Mayorga to faktycznie wariat...:-),ale z Forrestem mu wyszło...:-)
Twój cytat:"Nie wiem tylko czemu ten cykl ma być krótki. Sporo było takich sytuacji w boksie"
#
#
Może dlatego, że autor chce wymienić te najbardziej spektakularne? Najbardziej znaczące, tzn. gdzie walczyli bardzo dobrzy i znani pięściarze/mistrzowie?
Twój cytat:"Wreszcie normalny artykuł bez pseudo-inteligentnej treści. Takie ciekawostki aż chce sie czytać."
#
Potwierdzam!Aż chce się czytać!
Twój cytat:"pewnie bedzie tez nokaut Marqueza na Mannym"
#
#
Ciekawe, czy "Główka" się załapie? Może tak po "macoszemu", jako Polak...:-) Tak na NASZEJ Polskiej liście...:-)
Wiesz z tym 0 w rekordzie to jest tak że mają je zawodnicy którzy mieli idealnie poprowadzona kariery np Floyd. Taki Pacman jest zawodnikiem który obiektywnie oceniając osiągnął więcej w boksie niż Calzaghe choć ten ma 0 w rekordzie a Pacman aż 6 porażek. Manny zaczął kariere bez przygotowania amatorskiego i przegrał przez nokaut z jakimś gościem na Filipinach którego nie nazwiska nie pamiętam. Floyd najpierw miał owocna amatorke, później odważne początki by w końcowej fazie kalkulować i pilnować 0 które dawało mu tyle forsy.
Twój cytat:"pewnie bedzie tez nokaut Marqueza na Mannym"
#
#
Co do Upsetu to bym Marqueza z Mannym nie stawiał.
To był bardziej nokaut roku, no i w sumie był, niespodzianka w choooojjj, ale Upset nie, ponieważ Marquez nie był nigdy na straconej pozycji w walce z Mannym, zawsze walki były wyrównane.
@Rollins
Twój cytat:"Nie wiem tylko czemu ten cykl ma być krótki. Sporo było takich sytuacji w boksie"
#
#
Może dlatego, że autor chce wymienić te najbardziej spektakularne? Najbardziej znaczące, tzn. gdzie walczyli bardzo dobrzy i znani pięściarze/mistrzowie?
*
*
Możliwe, ale temat bardzo fajny, a przykładów takich sensacyjnych nokautów można by trochę wymienić. Niekoniecznie muszą to być bardzo znani pięściarze. Nie będę tu wymieniał, żeby się w paradę Autorowi nie pchać, ale np fajnie by było powymieniać parę takich sensacji w walkach mistrzowskich, jak np w walce Liachowicz vs Shannon Briggs.
Trcohę takich ciekawostek by się uzbierało.
@osieml
Twój cytat:"pewnie bedzie tez nokaut Marqueza na Mannym"
#
#
Co do Upsetu to bym Marqueza z Mannym nie stawiał.
To był bardziej nokaut roku, no i w sumie był, niespodzianka w choooojjj, ale Upset nie, ponieważ Marquez nie był nigdy na straconej pozycji w walce z Mannym, zawsze walki były wyrównane.
*
*
No, ale właśnie tematem artykułu są sensacyjne nokauty, a nokautu na Pacquiao raczej nikt się nie spodziewał.
Swoją drogą mam taką dygresje. Kto jest lepszy Pacman czy Marquez? Z ich pojedynków rysuje się obraz bokserów na niemalże tym samym poziomie, ale patrząc na dokonania i resume to Manny zdecydowanie wygrywa. Jak to jest ktoś mi może wytłumaczyć? Moim zdaniem powiedzenie styl robi walke sprawdza się tutaj doskonale.
*
*
Zadajesz pytania na długie dyskusje.
Jak dla mnie to obaj byli pięściarzami tej samej klasy, ale Pacman miał "to coś", miał innego promotora, inną bazę kibiców, a i z wagą (być może) lepiej mu było skakać.
To tak pokrótce.
Oczywiście styl ma tu bardzo duże znaczenie i właśnie tu sprawdza się dobrze to powiedzenie. Pacman to była eksplozja w ringu, wulkan. Marquez zimny, wyrachowany. Publiczność zawsze jednak woli tych pierwszych.
Twój cytat:"Wiesz z tym 0 w rekordzie to jest tak że mają je zawodnicy którzy mieli idealnie poprowadzona kariery np Floyd. Taki Pacman jest zawodnikiem który obiektywnie oceniając osiągnął więcej w boksie niż Calzaghe choć ten ma 0 w rekordzie a Pacman aż 6 porażek."
#
#
No jasne, że tak, zgadzam się, Masz rację.
Zero w rekordzie to w sumie tylko taka ciekawostka, chyba, że .... te zero jest u zawodnika, który pokonał wybitnych pięściarzy, wybitnych mistrzów, bo zero w rekordzie takiego Svena Ottke, a tym bardziej Michaela Loewe 28-0-0 , czy też Terry Marsh 26-0, Ji-Won Kim 16-0, Pichit Sithbanprachan 24-0, znaczą bardzo niewiele...
Twój cytat:"Liachowicz vs Shannon Briggs."
#
#
Dokładnie.
To był spektakularny i efektowny nokaut.
Twój cytat:"Kto jest lepszy Pacman czy Marquez?"
#
#
Jak dla mnie to JMM, ale to moje odczucie, moje zdanie i tak jak napisałeś, Twój cytat:" ...styl robi walke ..."
Twój cytat:"No, ale właśnie tematem artykułu są sensacyjne nokauty, a nokautu na Pacquiao raczej nikt się nie spodziewał."
#
#
A, no tak, faktycznie, Masz rację, tego nikt sie nie spodziewał, takiej "miazgi", no co by nie mówić był to sensacyjny nokaut w historii boksu, to fakt.
Twój cytat:" Pacman to była eksplozja w ringu, wulkan. Marquez zimny, wyrachowany. Publiczność zawsze jednak woli tych pierwszych."
#
#
A mi odnośnie Twojego trafnego jakby nie było wpisu, czyli :"zimny, wyrachowany" to podobało mi się ta walka :
LINK : http://ujeb.se/GtP7F
Twój cytat:"Panowie, tutaj w ogóle nie powinno być dyskusji. Obaj byli wielcy, ale Pacquiao jest o klasę lepszy. Przejrzyjcie wspólnych rywali i wyniki oraz przebieg tych walk (Barrera, Bradley, Mayweather)"
#
#
Tylko, że my piszemy o tym kto był konkretnie lepszy w ich starciach, nie o całokształcie, nie o tym kto ma lepsze osiągnięcia, tylko kto był lepszy w ich bezpośrednich konfrontacjach, jak dla mnie lepszy był JMM bez dwóch zdań, ale to tylko moja subiektywna opinia.
Nie wiem czemu, ale po Twoim wpisie przypomniało mi sie to...też nieoczekiwane i dość sensacyjne...
Wielki prospekt Mike Jones 26-0-0 miał wygrać z dziadkiem, ale jednak z petardą w łapie Randall Bailey i....dostał ...Link...
http://ujeb.se/Yund6
Albo to ... http://ujeb.se/7NHT8
... te zero jest u zawodnika, który pokonał wybitnych pięściarzy, wybitnych mistrzów, bo zero w rekordzie takiego Svena Ottke, a tym bardziej Michaela Loewe 28-0-0 , czy też Terry Marsh 26-0, Ji-Won Kim 16-0, Pichit Sithbanprachan 24-0, znaczą bardzo niewiele...
Sven Ottke - proszę o odrobinę powagi. To mr. no name z nadmuchanym rekordem na bumach przy pomocy promotorów i sędziów
Twój cytat:"Kto jest lepszy Pacman czy Marquez?"
bezdyskusyjnie Pacman pomimo porażki z Marquezem - to był/jest dynamit, diament - ktoś kogo się chciało oglądać.
Walka z Hattonem - coś pięknego. Z Oscarem to samo - po prostu perełka(w tej walce był doskonały) praca nóg, kąty, dynamika itd itp.
Twój cytat:"Sven Ottke - proszę o odrobinę powagi. To mr. no name z nadmuchanym rekordem na bumach przy pomocy promotorów i sędziów"
#
#
Hmmm.... nie wiem o co Ci chodzi?
Przecież napisałem, że "zero" w rekordzie takich Ottke, Loewe, Ji-Won Kim itp. to jak dla mnie znaczą bardzo niewiele...
Nie wiem, o co Ci się rozchodzi?
@Rolan
Twój cytat:"Wreszcie normalny artykuł bez pseudo-inteligentnej treści. Takie ciekawostki aż chce sie czytać."
#
Potwierdzam!Aż chce się czytać!
+
+
+
=
A ten Poeta redaktor to jeszcze tu pisuje - rzadko tu zaglądam ostatnio - chodzi o tego Małe pięści czy jakoś tak?
Ten to był odjechany gość :)
#
#
O, kurcze....no to "pozamiatane"...:-(
Zupełnie o nic.
Zgadzam się z Tobą w tej kwestii
Twój cytat:"Zupełnie o nic.
Zgadzam się z Tobą w tej kwestii"
#
#
Aha, no to jest OK, czyli jest GIT!
Pozdro!
biorąc pod uwagę przebieg walki oraz reguły boksu, to KO Douglasa na Tysonie w ogóle nie powinno się zdarzyć.
Co do sporu odnośnie "kto był lepszy" Pac czy JMM, to w bezpośrednich starciach jak dla mnie remis ze wskazaniem na Marqueza, ale biorąc pod uwagę całokształt kariery, resume, kogo mogliby pobić, to bezsprzecznie Pacman dominuje. JMM wybitnie nie leżał Filipińczykowi, wybitnie.
Jak napisał Dudas wystarczy spojrzeć na wspólnych rywali:
Barrera- Marquez walka "na styk" równie dobrze mogli dać wygraną dla Baby Faced Assassin. Pac zmielił go w pierwszym starciu, w drugim wygrał mniej przekonująco, ale wynik mógł być tylko jeden,
Bradley- JMM przegrał zasłużenie, Pac wygrał wszystkie trzy starcia i to bez większych problemów (pierwsza walka to niesamowity wręcz wałek)
Floyd- JMM został zwyczajnie ośmieszony, nie wygrał nawet jednej rundy (chociaż tutaj okoliczności walki były bardzo bardzo słabe, do tego typowy mismatch). Pac moim zdaniem urwał jakieś 3-4 rundy, w żadnej nie został zdeklasowany.
Swoją drogą wielka szkoda, że nie doszło do walki z Marquezaza z Moralesem, mielibyśmy "domkniętą" WIELKĄ 4, bo tak postrzegam rywalizację Marqueza, Moralesa, Barrery i Pacmana, dla mnie to zestawienia porównywalne do walk Durana, SRL, Haglera i Hearnsa.
siema, ja ogladam
musze oddac ci racje co do rozmowy z przed kilku miesiecy.........joanna zabila by ronde r.
wita ojciec dawno brata nie bylo :)
W innym topiku pytałeś o wiek. Młody nie jestem, tam letko strollowałem temat, tu wypowiadam się już na poważnie. Tyle w temacie.
A tak jeszcze żartobliwie, pamiętajmy o genialnym KO Braehmera (strzał idealnie na punkt!) na wspaniałym polskim prospekcie, Głażewskim. Warto wspomnieć, że od czasów jednej Gołoty (1Go = 53 sekundy) przez długi czas nie było ciekawej jednostki czasu. Od Mikołajek 2014, mamy wszakże już Głaz (1Gł = 48 sekund).