AFOLABI: NIE CHCĘ SKOŃCZYĆ JAK TONEY I ROY, CZAS NA EMERYTURĘ

Leszek Dudek, Informacja własna

2016-03-15

Dwukrotny tymczasowy mistrz świata WBO wagi cruiser oraz posiadacz mniej znaczącego tytułu IBO Ola Afolabi (22-5-4, 11 KO) ogłosił na Facebooku decyzję o zakończeniu kariery. "Kryptonite" napisał długie oświadczenie podsumowujące całą przygodę z boksem. Wyjawił w nim kulisy dotyczące trudnych początków oraz towarzyszące wszystkim najważniejszym walkom. - Żegnam się w wieku 36 lat. Mam dość pieniędzy, żeby żyć dalej w zdrowiu - mówi Brytyjczyk.

27 lutego na gali w Halle Afolabi został poddany po dziesięciu rundach walki z Marco Huckiem (39-3-1, 27 KO). To było ich czwarte spotkanie w ringu. Wszystkie poprzednie były zacięte, ale ostatnim razem naturalizowany Niemiec zdominował starzejącego się weterana.

- Nigdy nie byłem wielkim puncherem. Byłem za to niewygodny i miałem dobry timing. Kiedy się starzejesz, najpierw tracisz refleks. Dawałem z siebie wszystko w ostatniej walce z Huckiem, ale przegrałem. Dlatego wieszam rękawice na kołku, zawsze byłem realistą. Widzę moich idoli Jamesa Toneya i Roya Jonesa mających problemy z mówieniem i trzymaniem równowagi, walczących grubo po czterdziestce za mniej niż 100 tysięcy. Mieli talent i status, o jakim ja mogłem tylko marzyć. Skoro to zdarzyło się im, może też spotkać mnie. Nie dopuszczę do tego - zapewnia Afolabi.

Największe nazwiska na rozkładzie Oli to Rachim Czakijew (KO 5), Enzo Maccarinelli (TKO 9), Orlin Norris (TKO 7), Walery Brudow (RTD 5) i Eric Fields (TKO 10). Afolabi walczył też z Polakami - pokonał na punkty Łukasza Janika oraz Łukasza Rusiewicza.