ANDRADE WRÓCIŁ PO DŁUGIEJ PRZERWIE I SZYBKO ZASTOPOWAŁ PUCHETĘ
W cieniu gali Gołowkin-Lemieux w Nowym Jorku w oddalonym o nieco ponad 200 km od "Big Apple" Uncasville pierwszą od szesnastu miesięcy walkę stoczył były mistrz wagi junior średniej Demetrius Andrade (22-0, 15 KO).
Ceniony, ale nieaktywny - przez co odebrano mu jakiś czas temu tytuł WBO - 27-latek bez trudu uporał się z Argentyńczykiem Dario Fabianem Puchetą (20-3, 11 KO). Już w pierwszej rundzie dwukrotnie rzucił go na deski, a w drugiej zakończył pojedynek. Zdobył tym samym międzynarodowe pasy WBA i WBO, które pozwolą mu wspiąć się w rankingach i wrócić do gry o wysoką stawkę.
- Wszyscy dostają duże walki, tylko nie ja. Lara rzucił wyzwanie Delvinowi Rodriguezowi i dostał tę walkę. Pojawiał się na konferencjach prasowych "Canelo" i również dostał ten pojedynek. Dlaczego mi się nie udaje? Przecież publicznie nazwałem go suką! Nie chcę nikomu nic odbierać, szanuję każdego, kto wchodzi na ring, ale chcę w końcu pokazać, co mogę zrobić z zawodnikami, których wszyscy uważają za najlepszych na świecie - oznajmił jak zawsze pewny siebie "Boo Boo".
ps sorry że tak chaotycznie ale mam dysgrafie xD
Panowie co sądzicie o takiej kolekcji? sorry za jakość :)
Żeby dostawać walki z kasowymi rywalami, trzeba pokonać przynajmniej paru czołowych rywali, ale mniej kasowych. Andrade pokonał tylko Vanesa Martirosyana, to trochę za mało, żeby stać się popularnym, to trochę za mało, żeby kwalifikować się do walk o największe pieniądze.