MAKABU DLA MASTERNAKA

Łukasz Furman, Informacja własna

2014-04-14

Pomimo porażki w październiku ubiegłego roku i utraty statusu mistrza Europy kategorii junior ciężkiej Mateusz Masternak (32-1, 23 KO) nie stracił zaufania swoich pracodawców i miał obiecaną dużą walkę w niedługim terminie. Jak się okazało te obietnice znalazły pokrycie.

Wrocławianin po pierwszej porażce w karierze zmienił trenera z Andrzeja Gmitruka na Piotra Wilczewskiego. Już z nim w narożniku odbudował się dwoma zwycięstwami. Najpierw w pierwszy weekend lutego brutalnie znokautował w czwartej rundzie Sandro Siproszwilego, a w minioną sobotę przez osiem rund obijał Stjepana Vugdeliję, jednak nie zdołał postawić przysłowiowej kropki nad "i". Teraz czeka go już jednak znacznie trudniejsza przeprawa. Będzie nią bardzo groźny Ilunga Makabu (16-1, 15 KO).

Pięściarz reprezentujący barwy Kongo źle rozpoczął karierę. Już w pierwszym występie - wtedy jeszcze w wadze półciężkiej, przegrał szybko przez nokaut w pierwszej rundzie z innym debiutantem, Khayenim Hlungwane. Potem było już znacznie lepiej. Po dwóch ekspresowych zwycięstwach postanowił przenieść się na stałe do góry i startować już w limicie dywizji junior ciężkiej, gdzie limit wynosi 90,7 kilograma. W 2011 roku zastopował niezłego Pedro Otasa, zgarniając przy okazji pas mniej prestiżowej federacji WBF. Trzy miesiące później na jego biodrach zawisł pas już poważnej organizacji - IBF, choć tylko w wersji młodzieżowej. Zasłynął jednak dopiero w lipcu ubiegłego roku, gdy podczas gali w Monte Carlo nieoczekiwanie wypunktował po świetnym pojedynku uważanego przez niektórych za przyszłą gwiazdę Dmitro Kuczera (21-0). Kilka tygodni później efektownie znokautował groźnego Amerykanina Erica Fieldsa w piątej rundzie. Ostatni raz zaboksował na początku lutego. Wówczas już w drugiej odsłonie zastopował Rubean Angela Mino. Należy jednak dodać, że Argentyńczyk pomimo wspaniałego rekordu (20-0, 20 KO) nie był rywalem z najwyższej półki.

Co ciekawe Masternak dostał propozycję walki z Makabu zaraz po porażce z Grigorijem Drozdem. Wtedy jednak chciał się trochę odbudować, jak również złapać lepszy kontakt z nowym trenerem. Dlatego odmówił za pierwszym razem. Druga oferta przyszła zaraz po zwycięstwie nad Siproszwilim. Tak więc wychodząc do ringu naprzeciw Vugdelijy miał już podpisany kontrakt na starcie z Makabu i musiał tylko dopełnić formalności z twardym Chorwatem.

Stawka też jest wysoka. Lepszy z tej pary zdobędzie bowiem tytuł mistrza świata federacji WBA w wersji tymczasowej. Wszystko przez zawiłą sytuację na samym szczycie i powtórzonej walce Guillermo Jonesa z Denisem Lebiediewem. Jeśli więc Masternak wygra i zdobędzie pas w wersji tymczasowej, będzie również pierwszy w kolejce do spotkania z pełnoprawnym championem. A tu w grę będą już wchodziły spore pieniądze.