EKSPERYMENT ŁOMACZENKI
Często zdarzało się w przeszłości i zdarza się nadal, że bokserzy amatorscy w pewnym momencie swojej kariery przechodzą na zawodowstwo. Jednak sukcesy na amatorskich ringach nie są żadną gwarancją pomyślnego przebiegu kariery w boksie zawodowym. Jest wprawdzie wiele przykładów na to, że mistrzowie amatorów dochodzili do tytułów mistrzowskich wśród profesjonałów, ale wielu innym czołowym amatorom kariera zawodowa zupełnie nie wyszła. Tak było 50 lat temu i tak samo jest teraz.
Bokser amatorski rozpoczynający przygodę z boksem profesjonalnym z reguły zaczyna od walk 4-rundowych ze słabymi przeciwnikami. Potem stopniowo rośnie zarówno ilość rund, jak też klasa sportowa rywali. Jeżeli ciągle zwycięża, to prędzej czy później staje przed szansą walki o światowy tytuł poważnej federacji. W 1978 niebywałego wyczynu dokonał Leon Spinks, który już w swojej ósmej profesjonalnej walce zdobył pasy WBA i WBC w wadze ciężkiej, pokonując Muhammada Alego. W 1985 Jeff Fenech zdobył pas IBF w kategorii koguciej w swoim siódmym pojedynku zaledwie pół roku po swojej pierwszej zawodowej walce. W 2010 jego osiagnięcie powtórzył Guillermo Rigondeaux, który w siódmym zawodowym pojedynku wywalczył pas interim WBA w super koguciej.
Wyczyny wyżej wymienionych pięściarzy chce przyćmić Wasyl Łomaczenko (1-0, 1 KO), który 1 marca w San Antonio stanie przed szansą zdobycia pasa WBO w piórkowej w swym drugim występie na zawodowym ringu. Łomaczenko był fenomenalnym amatorem. W wieku 24 lat był już dwukrotnym mistrzem olimpijskim i dwukrotnym mistrzem świata. Na zawodowstwie nie zamierza tracić czasu na "przecieranie się" ze słabeuszami, ale po zwycięstwie przed czasem w swym profesjonalnym debiucie nad solidnym Jose Ramirezem rzucił wyzwanie doświadczonemu championowi WBO Orlando Salido (40-12-2, 28 KO) i krótko po swych 26. urodzinach zamierza zejść z ringu jako zawodowy mistrz świata. Czy ten niezwykle ambitny i zuchwały plan ma szanse realizacji?
Te szanse byłyby chyba większe, gdyby Łomaczenko walczył z którymkolwiek innym (Simpive Vetyeka, Jewgienij Gradowicz, Jhonny Gonzalez, Nicholas Walters) z aktualnych posiadaczy mistrzowskich pasów w tej kategorii. 33-letni Salido wprawdzie mocno ustępuje challengerowi pod względem umiejętności bokserskich, ale słynie z nieprzeciętnej bojowości i doskonałej kondycji. Właśnie dzięki tym dwóm cechom w przeszłości kilkakrotnie w końcówkach rozstrzygał na swoją korzyść przegrywane walki. Po jego stronie będzie też doświadczenie i doping meksykańskich kibiców. Jeżeli Meksykaninowi uda się uniknąć porażki przed czasem w pierwszej połowie walki, to potem jego szanse będą rosły z rundy na rundę i to Ukrainiec może mieć problemy z dotrwaniem do końcowego gongu.
Wasyl Łomaczenko podjął się pionierskiego eksperymentu, który można porównać ze zdobywaniem himalajskich szczytów w stylu alpejskim (czyli "z marszu" bez aklimatyzacji, obozów pośrednich i używania masek tlenowych) zapoczątkowanym przez Reinholda Messnera. Jeżeli mu się uda, to zapewne znajdzie w przyszłości licznych naśladowców. Osobiście sądzę, że w najbliższą sobotę górą będzie jednak Orlando Salido.
Ta walka pokaże jak blisko Łomaczence do Garcii.
Nie mniej jednak - myślę że Solido to wygra (daje mu 55-45)
Nie przecze, że Łomaczenko ma talent niebywały i że będzie pewnie mistrzem świata niedługo, ale...
Jego debiut pokazał, że nie jest puncherem niczym Gołowkin, oraz że nie ma defensywy Rigo. Zbierał dość sporo ciosów od nienajmocniejszego wcale rywala.
Jeśli nie spuchnie kondycyjnie i Solido będzie czuł siłę jego ciosów, to wygra. Jeśli fizycznie będzie odstawał, to Meksykanin go zajedzie.
Niewątpliwie również zostanie przetestowana szczęka Łomaczenki.
Cytat z Wikipedii odnośnie Reinholda Messnera:
"Preferował w swych wspinaczkach himalajskich styl alpejski – starał się nie korzystać z tragarzy, zakładał minimalną ilość obozów pośrednich i poręczówek. Nie używał też butli tlenowych – w 1978 zdobył wraz z Peterem Habelerem w taki sposób Mount Everest (było to pierwsze wejście na ten szczyt bez użycia butli z tlenem), a następnie – samotnie – Nanga Parbat."
Ale być może określenie "styl alpejski" nie jest zbyt precyzyjne.
Jeśli ma dobrą, to powinien dowieźć zwycięstwo punktowe do końca. Jeśli jest słaba, to pewnie przegra przed czasem.
Natomiast może się zdarzyć też tak, że Łomaczenko w wymianie zostanie złapany jakimś super celnym ciosem i polegnie w początkowych rundach. Wtedy spadnie mocno "rankingach" kibiców (i stacji TV).
Myślę jednak, ze Wasyl jest zbyt doświadczonym pięściarzem igra o zbyt wysoką stawkę, żeby zachowywać sie lekceważąco.
Czas pokaże.
No i szykuje się kolejna zarwana nocka w doborowym towarzystwie (Legia, Wariat, Ojciec, Twój stary i reszta :). Pierwsza konkretna gala w środku nocy w 2014 roku!
Obecnie jest chyba tylko 1 gość, który odnosi sukcesy: Gołowkin. No ale on jest puncherem.
Inna sprawa - jakby był słaby to Arum by go nie wystawiał w 2 walce na Salido. Zou Shiminga konfrontuje z słabiakami w końcu
Co do stylu alpejskiego racje ma oczywiscie uzytkownik triper a nie wikipedia. Kurtyka to legenda tego stylu, nie Messner.
Łomaczenko to wygra. ma o wiele lepszy warsztat bokserski. Jest świetnie przygotowany. To, że pojedynkował się na amatorce przez 3 rundy, a nie 12, to nie zmienia faktu, że on ma kondycję na 12 rd. On jest profesjonalistą. bije dużo ciosów, bije mocno na doły. Wcale nie jest waciany.
Moim zdaniem właśnie Wasyl wygra tą walkę na punkty
"Według wielu to skok na głęboką wodę. Ale Bob Arum nie po to kontraktował takiego kozaka w swojej stajni by w drugiej zawodowej walce rzucić go na pożarcie, na pewną porażkę. Myślę, że w Top Rank dobrze wiedzą co robią"
Może Arum postawi na rywala, tak jak pewnie postawił na Bradleya.
To, że Lomachenko jest puszczony w drugiej walce na Salido nie sugeruje mi, że jest taki nieziemski, lecz raczej to, że nic z niego nie będzie. Przecież na taką perełkę trzeba uważać. Nikt nie jest tak dobry, by w drugiej walce brać Salido i być spokojnym o rezultat. Nikt też czegoś takiego nie oczekuje. Chce być lepszy od rywali, niech weźmie walkę o tytuł w 6-5 walce. I raczej nie przeciwko Salido.
To musiałby być ktoś kto jednym ciosem nokautuje, a w obronie jest jak prime Mayweather - w każdym innym przypadku jest to ryzyko, które trudno przyjąć za dobrą monetę.
Data: 27-02-2014 11:36:54
Do redakcji odnośnie himalaizmu nie da się wejść na szczyt ośmiotysięcznika bez aklimatyzacji :). Twórcą stylu alpejskiego nie był Reinhold Messner (którego styl jest wręcz zaprzeczeniem stylu alpejskiego - zawsze działał w dużej wyprawie) a nasz wybitny Wojtek Kurtyka. To takie małe sprostowanie :) Pozdrawiam
DOKŁADNIE !!! Nasi zawsze byli i będą najlepsi w górach najwyższych.