- Pracowałem naprawdę ciężko na ten sukces i teraz oczywiście jestem niezmiernie szczęśliwy. Za każdym razem gdy mój cios dochodził do celu czułem, że mam kontrolę nad tym pojedynkiem. Raniłem go. Z drugiej strony on też bił mocno, więc musiałem być ostrożny. To wcale nie było łatwe zwycięstwo. Walka była twarda - powiedział już po zejściu do szatni Marcos Rene Maidana (35-3, 31 KO), który niespodziewanie zdetronizował z tronu federacji WBA wagi półśredniej Adriena Bronera (27-1, 22 KO).
Ten z kolei zaraz po ogłoszeniu werdyktu uciekł do szatni, gdzie zamknął się na dłuższy czas i z nikim nie chciał rozmawiać. Gdy już wyszedł, wprost wyraził swoje pragnienia.
- Chcę jak najszybciej rewanżu. Nie potrzebuję żadnych walk na przetarcie, potrzebuję rewanżu. Wszystko ze mną z porządku. Wciąż jestem przecież trzykrotnym mistrzem świata różnych dywizji. Dziś po prostu Maidana był lepszy - przyznał rozżalony Broner.